wtorek, 21 sierpnia 2012

11 Chapter


*Narracja  1osbowa - Zuzanna*

Film jak film. Malik wybrał horror bo stwierdził że to dobry pretekst aby mnie przytulać. Tylko po co ? Przecież może zrobić to zawsze. No ale cóż z nim nie wygram. Gdy się o coś spieramy w pewnym momencie przestaje mówić  i wlepia we mnie te swoje czekoladowe oczyska przygryzając przy tym wargę. Przeszywa mnie spojrzeniem dopóki nie zmienię zdania. I tak jest zawsze. A kiedy odwracam się próbując uniknąć jego spojrzenia łapie mnie w talii i przytula całując przy tym namiętnie po szyi. No i jak go tu nie kochać ? Wspaniały, kochający opiekuńczy. Niczym mama, chłopak i bóg seksu w jednym.

Cofam to co powiedziałam na początku - film jest fantastyczny ! Paranormal Activity 3 zostaje oficjalnie wpisany na listę filmow ktore ubóstwiam ! - przerwałam cisze. Zayn spojrzał na mnie dziwnie po czym zaśmiał się.
- Masz taką liste ? - spytał.
 Jasne, od 5 roku zżycia ! - odrzekłam pokazując ząbki - Na początku pod 1. Była "Śpiąca Królewna" ale teraz jest tam filmik jak pijany Malik tańczy - zaśmiałam się.
- Haha, chciałbym to zob... Ej ! To jest w sieci ? - krzyknął.
- Od jakichś dobrych 2 miesięcy ! Haha serio tego nie widziałeś ? - spytałam nie przerywając śmiechu.
- Nie, o boże - złapał się za głowe.
- Oj tam oj tam, świetnie tańczysz - obdarowałam go całusem w policzek.
- Serio ? Jak chcesz to mogę zatańczyć, specjalnie dla Ciebie - Poruszył zabawnie brwiami a na jego twarzy zagościł ten uwodzicielski uśmiech.
- Proszę, pokaż co potrafisz ! - prychnęłam ze śmiechem. - Tylko nie tutaj ! Jeszcze mama cie zobaczy ! Chodź ! - pobiegłam na górę ciągnąc za sobą Zayn'a.
Usiadłam na łóżku.
- No ! Dalej ! Tańcz !
- Ale ja żartowałem - Jąkał się.
- Tańcz powiedziałam ! - warknęłam po czy wybuchłam śmiechem. I się zaczęło. Usiadł obok mnie i wlepił we mnie swój wzrok. Wpatrywał się we mnie dobre 2 min i, i nie mrugał ! Jak tam w ogóle można ?!
- Przestań ! - wrzasnęłam i uśmiechnęłam się. Rozbawił mnie tym "niemruganiem" . < Lool ciekawe czy jest takie słowo XD > I przestał. Przestał się  gapić ale w tym samym momencie rzucił mnie na łózko wodzać ustami po mojej szyi. Posuwał się coraz dalej. Jego delikatne wargi przemierzające każdy kawałeczek mojego ciała przyprawiały mnie o przyjemne dreszcze.
- Mrrrr Zayn - szepnęłam mu na ucho. Tylko spojrzał na mnie uśmiechając się łobuzersko i wrócił do wcześniejszego stanu. Zdjął bluzkę. Dopiero teraz mogłam zobaczyć jaki jest umięśniony. Przejechałam ręką po jego nagim torsie. Złapał ją i dotknął swojej lewej piersi.
- Czujesz ? Ono bije tylko dla Ciebie - szepnął. Nasze usta złączyły się w pocałunku. Delikatnie odrywając się ode mnie powiedział "Kocham Cię" - te dwa ważne słowa na których opiera się cały świat. Bo czym byłby świat bez miłości ?

*Narracja 1osobowa - Zayn*


Trzymając ją w ramionach czułem że mam wszystko. Wszystko co jest potrzebne do szczęścia. Kiedy ona jest szczęśliwa ja także jestem. Kiedy ona płacze staram się zrobić wszystko aby na jej twarzy znów zagościł uśmiech.

Zatraciłem się w jej oczach. Pięknych błękitnych tęczówkach przepełnionych iskierkami radości. Jest szczęśliwa. Ja również.
Muskając delikatnie jej usta usłyszałem znajomy dźwięk. Narastał.
- Booooże ! - westchnąłem po czym odebrałem telefon.
Cudownie ! - pomyślałem.
- Kto to ? - Spytała Zuza.
- Liam, powiedział że Simon ma do nas sprawę i musimy się szybko pojawić u niego.
Nie chcę tak kończyć dzisiejszego dnia. Ale cóż, kariera wzywa.
- Jedziesz ze mną ?
- Nie, dzięki. Po co ja wam tam? To wasze sprawy - odparła lekko zasmucona. Nienawidzę kiedy używa tego tonu głosu. Tak jakby zaraz po moim wyjściu miała się rozpłakać.
- Kochanie - gładząc jej policzek poczułem że się uśmiecha - chodź, Teraz ty, Julka Danielle i Eleanor jesteście częścią zespołu - na wspomniane ostatniej osoby trochę się skrzywiła. Zdaje się że nie przepada za El. Zgodziła się pojechać. Biorąc klucze zgarnęła małą karteczkę, coś na niej nabazgrała po czym wyszła. Wróciłem ją po kurtkę, było bardzo zimno. Po wielu namowach przyniosła ją i odjechaliśmy.
Cały czas wpatrywała się w szybę. Jakby coś ją trapiło.
- Coś się stało ? Dlaczego się nie odzywasz ? - rozpocząłem rozmowę.
- Ona go wykorzystuje - odparła tajemniczo.
- Kto taki ? - spytałem z ciekawością.
- Eleanor... Wykorzystuje Louisa. Jest taka..dziwna.
- W jakim sensie ?
- Przed kamerami udaje super wspaniałą dziewczynę, ale kiedy nikt nie widzi pokazuje pazurki. Wielka Paniusia, królewna której marzeniem jest mieć pałac ze złota i naiwnego Louisa, który jej to wszystko zafunduje - Prawie krzyczała.
- Spokojnie, Louis, on.. Jest zakochany i - przerwała mi.
- I nie widzi że ona się na nim wzbogaca i urządza mu awantury o byle co !!
- Prosze Cię, nie krzycz, Tommo na pewno wie co robi - spojrzałem na nią, była zdenerwowana. W tym samym momencie straciłem panowanie nad samochodem. Zjechałem na przeciwny pas. W tym samym momencie wpadając pod koła wielkiej ciężarówki..

____________________________________________________


No i mamy :D Krótki i do dupy ale niech będzie O.o

Przepraszam, że tak późno ale nie miałam czasu żeby napisać, a że jestem uziemiona to znalazłam chwilę :)
Więc, 6 komentarz = nowy rozdział :)
Ahh zapomniałabym : WPADNIJCIE  TUTAJ !! I TUTAJ TEŻ !! W TRYBIE NOW ! :D
#IhopeYouLikeIt :) xx

czwartek, 9 sierpnia 2012

Chapter 10


Nie mogę spać. Budze się wcześnie rano, zarzucam coś na siebie i wychodze. Siadam na werandzie i odpalam papierosa. Podziwiam piękny wschód słońca. Tak jest od 3 tygodni. Ale nie dziś. Otwierając oczy poczułem chłód i zapach deszczu wdzierający się przez nie zamknięte okno. Trzymając w dłoni telefon i sprawdzajac ktora godzina poczułem wibracje. *Połączenie numer nieznany*
Odebrałem.
- Halo ? Pan Maik ? - usłyszałem damski głos.
- Malik - poprawiłem ją - Słucham.
- Dostaliśmy prośbę o pojawienie się pańskiej osoby w szpitalu.
- Dobrze, zaraz będę.
*Pik pik - koniec rozmowy*

Ciekawe po co mnie wzywają - pomyślałem. Była godzina 9:16. Podążyłem do łazienki wcześniej jednak zamykając okno i nakładajac ciepły wełniany sweter. Po 15 min byłem gotowy. Na dworze było dość zimno więc narzuciłem na siebie bejsbolówkę z kapturem i fullcup'a. Wsiadłem w samochód odjechałem zatrzymujac się jedynie przy najbliższej kwiaciarni kupując jedną czerwoną róże.
Parkując spotkałem fanke. Poprosiła o zdjęcie oraz autograf i zapytała co mnie tutaj sprowadza. Tak jak kazał Wujek Simon odparłem że mam zwichniętą nogę i przyjechałem na badania. Dziewczyna życzyła mi powrotu do zdrowia, przytuliła i odeszła. Directioners są wspaniałe, troskliwe i kochające. Zawsze nas wspierają. Nasi fani są najlepsi na świecie.
Wszyscy się na mnie patrzyli. Jakby widok przemierzającego korytarz chłopaka w kapturze z różą w ręku był czymś czegop nigdy nie doświadczyli. Kiedy znalazłem się pod salą nie było tam nikogo. Gdzie są jej rodzice ? Zawsze tutaj byli. Dzień i noc. Chwile potem z sali wyszła szcześliwa pani Anna. Podbiegłem do niej.
- Dzień dobry.
- dzień dobry. Ty jesteś Zayn, tak ? Zuzanna, chciała się z Tobą zobaczyć - odrzekła entuzjastycznie.
- To znaczy.. - niekontaktowałem - To znaczy że się obudziła ? - nieczekając na odpowiedź wbieglem do środka.

*Narracja Pierwszoosobowa - Zuzanna *

Zuza ? - usłyszałam głos mojego chłopaka.
- Zayn, Boże jak się ciesze ! - krzyknełam i rzucając się mu na szyję. Obdarował mnie namiętnym pocałunkiem. Tak się się za nim stęskniłam. Kiedy oboje usiedliśmy na łóżku zauważyłam coś dziwnego.
- Co tu robią te wszystkie kwiaty ?
- Ja, odwiedzając Cie, codziennie przynosiłem jedną róże - odrzekł - Prosze dzisiaj również ją mam - wręczył mi piękną czerwoną róże. Rrzuciłam mu się na szyje.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też Kocham - musnął moje usta jakbym była z porcelany. Jakby czuł że mnie traci, a przecież wszystko Bylo wspaniale.
- Poczekaj chwile, zadzwonie do chłopców, zabili by mnie gdybym ich nie powiadomił - zaśmiał się.
- A gdzie moja komórka ? A tutaj jest - sama odpowiedziałam sobie na pytanie. Zerkając na ekran zakryłam ręką usta. O BOŻE - Wykrzyczałam.
- Co się stało ? - spytał mulat z przejęciem.
- Za 2 dni są urodziny Julki ! Co ja jej kupię ??
- nie martw się, coś wymyślimy - uśmiechnął się - Chłopcy zaraz tu będą - rzekł ni stąd ni z owąt. Siedzieliśmy na tym strasznie niewygodnym łóżku i patrzyliśmy sobie w oczy. Nic więcej do szcześcia nie jest mi potrzebne. Teraz wszystko mam przy sobie. Uśmiechnęłam się do niego.
- Dziękuje - przerwałam cisze.
- Za co ?
- Za nic. Za wszystko. - Nasze usta się zbliżyły. Byliśmy o włos od pocałunku gdy do sali z wielkim hukiem i wiwatami wkroczyli chłopcy.
- Kurwa, w takim momencie ? - wrzasnęłam po czym rzuciłam się im na szyję. Przytulałam każdego po koleji. Harrego, Nialla, Julke, Liama Lousia.... Co do kurwy nędzy robi tutaj Eleanor ?! Że sztucznym uśmieszkiem przytuliłam ją i odebrałam od niej misia. Serio ? Pluszak ? Przysięgam że zrobie z niego laleczkę voodoo i będę ją torturować jeśli skrzywdzi Louiego ! Ponownie przytulając Julkę szeptając spytałam co robi tu El. Wzruszyła raminami. Sama była zaskoczona jej obecnością. Rozmawialiśmy bardzo długo. Nagle na sale wszedł lekarz i powiedział wszystkim aby wyszli. Pierwsza wyszła oczywiście dziewczyna Lou. Liam był na końcu. Gdy wychodził pociągnęłam go w swoją stronę.
- Serio ? Eleanor ? - wrzasnęłam, jednak zrobiłam to w miarę cicho.
- To nie moja sprawka, była z Marchewkowiczem i przyjechała.
Poklepałam Li na znak że może iść.
Po chwili wszedł lekarz z moją mamą. Powiedział mi żebym wzięła swoje rzeczy i szła po wypis. Tak więc zrobiłam. Porzegnałam się z przyjaciółmi i pojechałam z mamą do domu.

~*~

- Mamo, a gdzie tata ?
- Musiał pojechać w delegację.
Ehh jak zwykle, pomyślałam po czym udałam się do salonu aby pooglądać telewizje. Nagle dostałam SMS od Mulata. Napisał że bardzo za mną tęskni. To takie słodkie. Nie widzimy się 6 godzin a jemu już mnie brakuje. Wpadłam na swietny pomysł. Spytałam mamy czy mogę zaprosić Zayna. Wtedy dostałam wykład o zabezpieczaniu się.
- Spokojnie mamo, nie mamy zamiaru tego robić. Jesteśmy jeszcze za młodzi. - Ciesze się, Kochanie.
- To znaczy że się zgadzasz ? - pokiwała głową na zgodę a ja rzuciłam się jej na szyję. Zadzwoniłam do chłopaka. Ucieszył się. Zabrał ze sobą jakiś film i błyskawicznie pojawił się pod moim domem. Drzwi otworzyła mama. Zbiegając z góry o mało co nie spadłam ze schodów. Kiedy znalazłam się na dole zamiast przywitać Malika zaczełam się drzeć i wyzywać schody. "Całe życie przeleciało mi przed oczami" - krzyknęłam. Tak to już jest że mną. Zayn prawie leżał na podłodze że śmiechu. Nie widziałam nic śmiesznego w mim zachowaniu. Ale wracając do naszeg wspólnego wieczoru - zapowiada się fantastycznie. Mama poszła do siebie a my rozsiedliśmy się na kanapie. Z wielką michą popcornu zaczęliśmy nasz seans filmowy.

_______________________________________


No wiec jest 10 ^.^
Prosze was, komentarz zajmuje wam 1 min a dla mnie jest na prawde wazny, wiec jesli czytasz to zostaw po sobie slad w postaci komentarza :)
6 komentarzy = nowy rozdzial 
A no i jeszcze #IhopeYouLikeIt < 33

sobota, 4 sierpnia 2012

9 Chapter


*Oczami Julki*

Poszłam do automatu po goraca czekolade. Gdy wrocilam Niall byl caly zapłakany trząsł się ze strachu. Podbiegłam do niego o mało nie wylewajac napojow i natychmiast przytulilam. Na pytanie co się stalo nie odpowiedzial. Wtulil się we mnie i rozpłakal jeszcze bardziej. Momentalnie ja także się rozkleiłam. Nie wiem dlaczego. Nie ma pojecia co się dzieje a rycze tak samo jak mój chlopak. No ale coz, już tam mam. Po kilki minutach się uspokoił. I Zapytał mnie dlaczego placze. Serio?! Czy on sobie zarty robi? Ja przychodze on beczy, nie chcę nic powiedziec a gdy mnie też ponosi i również zanosze się lazmi pyta co jest.

- Ty się pytasz ? - powiedziałam z sarkazmem - To raczej ja powinnam prosić o wyjaśnienia ! Czemu beczałes jak male dziecko ? Co się stało ? - usiadłam mu na kolanach. Przytulił mnie.
- Bo..bo był tu lekarz, zawołał rodziców Zuzy - przerwał. Wział gleboki oddech i kontynuowal - wygladalo to tak, jakby cos się stało. Julka, ja czuje że to nasza wina, gdyby nie my to ona nie pokłócilaby się z mama i nie poszła nad ta rzeke - w oczach miał łzy. Tak strasznie płakał. To byl przykry widok. Mój facet placze a ja nie wiem jak go pocieszyc.
- Słuchaj, ona z tego wyjdzie. Jest silna. Ma wspaniałych przyjaciół, chłopaka... Tam, na gorze nie ma dla niej na razie miejsca. Wszystko bedzie w porzadku. Zobaczysz. Tylko przestań płakać - pocałowałam go.
- Tylko już nie płacz kochanie -  Przyciagnelam go do siebie i bardzo mocno przytuliłam.
- Emm...Julka ? Możesz mnie puścić ? Miażdzysz mi żebra - wymamrotał. Ocknełam się. Byłam zbyt pochłonienta jego ciałem idealnie przylegajacym do mojego. Odsunełam się kilka milimetrów. Oboje zaśmialiśmy się. Siedzieliśmy jeszcze chwile "mizaijac się" jak mawia Zuza. Nagle przed nami stanal zdyszany Zayn. Między ciezkie wdechy i wydechy wepchnał jakieś bezsensowne słowa ktorych nikt nie byl w stanie rozszyfrowac.
- Malik ! - warknełam - Siadaj ! I przestań dyszeć ! Nie rozumiemy cie.
Osunął się na krzesło obok i po chwili przemowil poprawie złożonymi i zrozumialnym zdaniami.
- Niall dzwonił... Co z Zuza ?
- Nialler spanikował, narazie nic nie wiemy - westchełam - Jej rodzice są w srodku.
- Przepraszam, nie powiniem tak reagować. Ona jest dla nas wszystkich taka ważna. Ja.. ja myslalem że cos się dzieje i dlatego zdzwonilem. Przepraszam - Blondyn posmutniał.
- Nic się nie stało, rozumiem cie. Biegnac tu potracilem wszystkich możliwych ludzi na korytarzu - odparł Mulat saczac moja "goraca czekolade", była już zimna. Zaraz, skad on ja ma ? Z reszta nie wazne.
Siedzieliśmy w ciszy. Nagle z sali wyszla mama Owocka, chwilke, czemu ona płacze?
- Pojde zapytac co... - przerwałam Zaynowi.
- Nie, ja pojde pani Anna chyba cie nie lubi - odparłam.
- Dzień dobry pani, coś się stało ? - spytałam podchodzac do kobiety.
- Wszystko w parzadku, ale Zuzia, ona jest w spiaczce to moze potrwać nawet miesiac - zalała się łzami.
- o boze.. To nie.. Ona z tego wyjdzie, musi... - w oczach miałam łzy. Osunełam się na podłoge.


*oczami Niall'a*

- Julka, kochanie, ocknij się, prosze - Wołałem.
- Co się stało ? - spytała otwierajac oczy i pocierajac głowe. Zapewne spadajc na ziemie uderzyla się.
- rozmawiałaś z Mama Zuzy i zemdlałaś - odrzekłem przytulajac ja.
- Ahh tak, ona, powiedziała, że..że Zuza jest w śpiączce i to może potrwać nawet miesiąc - zaczeła płakać. Przytuliłem ją i zapewniłem że bedzie w porzadku. Zayn siedział cicho oszołomiony sytuacja. Po chwili dotarły do niego słowa Julki i zaniosl się placzem. Boże, dlaczego to zawsze spotyka nas, nasza rodzine, przyjaciół ? Również się rozpłakałem. Po chwili kazdy znas się uspokoił. Zdaliśmy sobie sprawe że to nic nie da.
Z konca korytarza usłyszałem głos chłopaków.. I Simona. O nie, tylko nie to. Mamy przerąbane - pomyślałem. Jednak on wcale się na nas nie gniewał. Porozmawiał z Zaynem. Po tej rozmowie Mulat poczuł się lepiej. A nam zakazono mówić o Zuzannie. Dla fanów i prasy jesteśmy tutaj bo "Zayn zwichnął noge". Jak usłyszeliśmy tak zrobiliśmy. Dostaliśmy także 3 tygodnie wolnego.
Przez całe 3 tygodnie Mulat przesiadywał w szpitalu. Codziennie przynosił ze soba jedna czerwona roze. Całymi dniami będac przy łożku Zuzi rozmawiał z nią. Wciaż była w śpiaczce ale on opowiadał jej co zdarzyło się w ciagu minionego dnia i zapewniał, że zawsze bedzie ja kochał i nigdy nie opuści...

________________________

No to jest 9 ^^
Na razie Wiekszość toczy się w szpitalu i pewnie was to nudzi, ale zapewnial, że 10 bedze ostatnim rozgrywanym w szpitalu. :)
Baaardzo was przepraszam za bledy, na pewno jest ich masa, bo pisalam na telefonie, ale mysle ze nie sprawi wam to problemu z czytaniem :)
No to tyle.
5 komentarzy = nowy rozdział 

#IhopeYouLikeIt ;)


PS. Widzicie ten link nizej ? Tak ? To kliknijcie, nie pożałujecie :)