czwartek, 13 września 2012

Chapter 13


Po ciężkim dniu spędzonym razem z Julką w centrum handlowym (kupiłam mase fajnych ciuszków, a Julka sukienkę na swoje urodziny !) Zaległam na łóżku i postanowiłam się z niego nie ruszać. Z wielkim trudem wstałam po laptopa i kubek Yorkshire Tea. Moja lista zadań na dziś : facebook i twitter. logując się na to drugie spostrzegłam mase wiadomości. Większość z nich to hejty ale jedna z nich zwrócila moja uwage. "Jak moglas zdradzic Zayna ! I to z jego najlepszym przyjacielem?! Directioners cie zniszczą ! " Co ? Zadzwoniłam do Zayna. Nieodebrał. Zgarnęłam kurtkę i wybiegłam z domu. 

Park. Pada deszcz. Cała przemoczona. Biegnę. Potrąciłam kogoś. Upadłam na ziemię. Ona mi kogoś przypomina. No tak ! To przecież Patrycja ! Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami od przedszkola ! Straciłyśmy kontakt gdy w 2 klasie wyjechła. 

- Pysia ? Jak ja Cię dawno nie widziałam ! - uściskałam ją radośnie.
- No trochę minęło - zaśmiałyśmy się. - Jak mnie poznałaś ? Przecież minęło tyle czasu ! 
- Zmieniłaś się, owszem, ale nadal masz te same szaro-zielone oczy. Wszędzie je poznam. 
Patrycja się zmieniła i to bardzo. No tak, ostatni raz widziałam ją jak nosiła sukieneczki i warkoczyki ze słodkimi kokardeczkami. Przefarbowała włosy. Ubrana w <to> wyglądała prześlicznie. 
- Hej ! Może pójdziemy jutro na jakąś kawę czy coś ? Tu niedaleko jest fajna kawiarnia .
- Przepraszam, nie mogę. Jutro są urodziny mojej przyjaciółki, musimy wszystko przygotować. Westchnęła. Wpadłam na świetny pomysł. Opowiadziałam o nim Patrycji i od razu się godziła. Pożegnałyśmy się i pobiegłam do domu chłopaków. Cała mokra. Jak kura. Wyglądam okropnie. Moja ulubiona bluzka cała mokra i brudna. Fantastycznie. 

Nie pukałam. Wbiegłam do salonu. Na kanapie siedzieli Zayn i Lou, a Liam..

- Liaś po co ci apte.. - zamarłam - Zayn Idioto co zrobiłeś Louisowi !? - Podbiegłam do niego i przytuliłam. 
- Wydź ! - krzynkęłam w jego stronę. Przecież to jego dom.. - Albo nie, ja wyjdę - wzięłam Tommo za rękę i opuściliśmy pokój.
Siedzieliśmy na werandzie. Wciąż pada. Rozmawialiśmy. Przez jakieś 2 godziny. Opowiadział mi wszystko. Zayn to debil. Dlaczego on zawsze wszystko załatwia w taki sposób ? Dlaczego nie może porozmawiać jak normalni cywilizowani ludzie ?
Po policzku spłynęła mi pojedyncza łza którą natychmiast otarłam. Jednak Tommo to zauważył i mnie przytulił. Nic nie powiedział. Można było usłyszeć jedynie świerszcze i krople deszczu uderzające o ziemię. Cisza. Wcale nie była nie zręczna. Louis jest wspaniałym przyjacielem. Dziękuję - wyszeptał po czym wstał i popędził w stronę domu. Zdziwiło mnie to. Co się stało ? Dlaczego tak nagle wybiegł ? Spojrzałam na telefon. 2:03. Jezu ! Gwałtownie podniosłam się na równe nogi. Chciałam wrócić do pomieszczenia. Odwracając się wpadłam na Zayna. Chciał porozmawiać. Wytłumaczyć wszystko. " Przepraszam. Jak mogłem być taki głupi i naiwny !? Uwierzyłem szmatławcom, a nie przyjacielowi Przepraszam. Zuza, ja na prawdę strasznie Cię kocham, zrobię wszystko żebyś była bezpieczna. Nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić." Uważnie redagowałam każde słowo. Z każdą sekundą z jego ust wypływało ich coraz więcej. - Cicho - szepnęłam po czym zamknęłam mu usta namiętnym pocałunkiem. Zdziwił się, ale odwzajemnił go. - Kocham Cię głuptasie, ale już nic nie mów. - musnęłam delikatnie jego delikatne wargi. - Chodź - chwycił mnie za rękę - Jest zimno, i późno... 

***


Obudziłam się. Było po 10. Jednak i tak jestem nie wyspana. Jak zwykle - pomyślałam i niechętnie zwlekłam się z łóżka. Zrobiłam śniadanie. Tak jak zwykle, płatki i mleko. Moje ulubione. Po skończonym posiłku odstawiłam miskę do zmywarki. Jezu, jak długo można jeść płatki ? Jest prawie 11. O 15 zaczynają si ę moje urodziny. Będzie ekstra ! Przynajmniej tak myślę. Cała impreza jest ogranizowana w Funky Buddah ( wygooglujcie :D ) . Idę się wyszykować.  

Dobra, minęły 2 godziny. Wreszcie znalazłam sukienkę idealną na tę okazję. Mam nadzieję, że nie wyglądam odstraszająco. Jeszcze szybki makijaż i mogę wychodzić. Jak ja to do cholery zrobiłam ? Jest 14:30 ! Jestem niemożliwa ! No cóż. Muszę zadzwonić po taksówkę. Kierunek ( hahah Jeden kierunek) dom One Direction ! 


___________________

Hihi jest ! ;33
Dziś pojawił się także imagin od Pysi :) piszcie czy wam się podoba :)) 

7 komentarzy = nowy rozdział :))

 Przepraszam że tak późno, ale wiecie, szkoła itd. 

#IhopeYouLikeIt :)


P.S Głosujcie w ankiecie, teraz możecie wybierać wiele opcji, bo ponieważ gdyż :D

6 komentarzy:

  1. super rozdział:)
    toche krótki ale co tam:D
    Czekam:)xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale Zajebistee *__*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny genialny rozdział.
    A mówiłam już, że Cię kocham ? Nie ? To ci nie powiem :D xd
    Czekam na kolejny :D xx
    I pamiętaj ! Jutro 55 ch. : >


    A wiesz jak się żegna szczura ? Nie ? To ci powiem : PASZCZUR ! XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejoo. Masz bardzo fajnego bloga! Czekam na KOLEJNY rozdział z niecierpliwością, więc jak zdobędziesz 7 komentarz ( bo mój jest 6 ) to dodaj go szybciej, proszę, proszę, proszę, proszę!

    OdpowiedzUsuń
  5. WSPANIALEEE ! LIVE WHILE WE'RE YOUNG !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny! :) Zastanawiam się tylko czy Louis to oby tylko i jedynie przyjaciel. Coś mi nie pasuje w tej relacji :D No, ale zobaczymy jak to będzie, czekam na kolejny :)

    http://skip-the-sky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń