czwartek, 25 października 2012

15 Chapter


Piszę na początku bo chcę żeby dotarło do każdego :) piszcie swoje twittery w komentarzach, jeśli chcecie być informowani. Zrobię listę która będzie widoczna na blogu :) Jeśli chcecie możecie także podać maila, gadu gadu czy co tam wam się podoba :)
Miłego czytania :) xoxo

------------------------------------

 - Nie Harry - wstała. Złapałem ją za rękę.
- Proszę, Patrycja. Daj mi jeden dzień - odwróciła się.
- Co ? - Spytała z ciekawością.
- Daj mi jeden dzień. Tylko jeden. Pokaże ci że nie jestem taki jak myślisz - no dalej Harry, uśmiech ! Odwzajemniła go. Czuje że coś z tego będzie.
- Kontynuuj - pokazała perełki. Poczułem dziwne ukłucie w sercu. Ale to raczej było przyjemne uczucie. Styles, co z Tobą ? Zakochałeś się ? Nie, to..nie..już w porządku.
- Harry ? Czy ty mnie w ogóle słuchasz ? Pytałam co masz na myśli.
- Przepraszam, po prostu wydaje mi się że się w Tobie zakochałem - pomyślałem po czym powiedziałem że się zamyśliłem. Patrycja z chęcią wysłuchała mojego pomysłu. " Dobrze, masz jeden dzień, ale ani minuty więcej" Zabrzmiało obojętnie, ale mimo tego miałem ochotę wstać i wykrzyczeć jak bardzo się ciesze.
Ona jest .. inna? Inna niż te wszystkie z którymi się spotykałem. Większość kobiet znikała z mojego życia szybciej niż się w nim pojawiała a ja wcale nie protestowałem.
Nie wiem co to znaczy kochać całym sercem. Nie wiem jak to jest tęsknić za kimś nawet kiedy jest w sąsiednim pokoju. Nie wiem jak to jest móc zrobić wszystko aby uszczęśliwić drugą osobę. Nigdy nie byłem przywiązany do żadnej dziewczyny. N i g d y . Ale Patrycja ma w sobie to coś. Coś, co chcę się poznawać bardziej i bardziej.  "You've got that o n e  t h i n g" mam ochotę zaśpiewać. Jestem taki szczęśliwy ! Znów się zamyśliłem. Gdybyście tylko mogli zobaczyć moją minę   Spoglądając ukradkiem na mnie Patrycja parsknęła śmiechem.
- Harry, coś ci się stało ? - spytała pokazując ząbki.
- Nie, po prostu, nie - Matko święta moja nauczycielka angielskiego właśnie by mnie zabiła. Bardzo inteligenta odpowiedź Haroldzie. A Pysia ponownie się zaśmiała. Widząc jej radość uśmiechnąłem się a w moich oczach zaczęły tańczyć iskierki.
- Chyba za duzo wypiłeś - oczy ci się świecą - oznajmiła ze śmiechem. Uwielbiam gdy ona się śmieje. - zadzwonie do Hann i powiem że jedziemy do domu. - Zaraz zaraz. Czy ja dobrze słyszałem ? Pati chce mnie oprowadzić do domu ?! Dajcie mój pamiętnik, musze wszystko dokładnie zanotować ! To jest najszczęśliwszy dzień w moim życiu !

 ***
- Patrycja, czy ty masz chłopaka ? - spytałem niepewnie podając jej kubek gorącej kawy i siadając obok. . Otworzyła usta aby udzielić mi odpowiedzi gdy nagle zadzwonił jej telefon.
- Harry, przepraszam Cię, ale musze już iść.
- Coś się stało ? - Spytałem podając jej kurtkę. Na dworze było zimno. Mgła pochłaniała wszystko dookoła. Wydawać się mogło że przed nami znajduje się czarna dziura .
- Nie, po prostu muszę już wrócić. To do zobaczenia Harry - powiedziała smutno. - Odwioze Cię - zaproponowałem.
- Nie ma takiej potrzeby.
- Nalegam. - kiwnęła głową na wznak zgody po czym obdarowała mnie promiennym uśmiechem.
- Więc powiesz mi co się stało ? - spytałem przekręcając kluczyki w stacyjce.
- Przecież mówiłam - wszystko okey, tylko muszę już wrócić do domu. - jednak coś jest nie tak. Usta milczą ale oczy, to one powiedzą wszystko. A akurat w jej szmaragdowych oczach ukazywał się niepokój.
- Skoro nie chcesz - nie mów. Ale wiedz że zawsze możesz na mnie polegać i powiedzieć mi wszystko.
- Dziękuję Harry, na pewno nie zapomnę - obdarowała mnie uśmiechem.

***
    - O to tutaj, moje małe mieszkanko. - powiedziała wysiadając po czym wskazała na jeden z szarych budynków. Może w rzeczywistości nie był on owego koloru, jednak zważając na pogodę, razem z kilkoma innymi wyglądał jak bury.
- Dziękuję Harry - musnęła jego policzek, a on oblał się rumieńcem. To było zbyt śmiałe posunięcie. Powinna dwa razy pomyśleć zanim coś zrobi... Pożegnała się i poszła do domu zdjąć swoje niewygodne, jakże piękne buty.

~*~

Znacie to uczucie gdy po 2 latach rozłąki spotykasz tę jedyną, tę której złamałeś serce a mimo to ona przyjęła cie z otwartymi rękami? Właśnie coś takiego przydarzyło się mi. Jestem Louis, a tak zaczyna się nowy rozdział w moim życiu.
   Brzmi, dziwnie, ale dla mnie ani trochę takie nie jest. To ten dzień w którym zdałem sobie sprawę że przez ostatnie lata żyłem w kłamstwie. Okłamywałem siebie i ludzi na których mi zależało. Moja miłość do El była złudzeniem. Jednym wielkim kłamstwem. Zawiniliśmy oboje. Ja - łudziłem się że to ta jedyna, ona - udawała miłość. Toksyczny związek. Jestem naprawdę wdzięczny światu że zesłał na mojej drodze wspaniałych przyjaciół którzy uświadomili mi jak bardzo nasz związek niszczył mnie od środka. Przede wszystkim dziękuję Zuzannie, to dzięki niej to wszystko do mnie dotarło. Kochająca dziewczyna, wspaniała przyjaciółka - tak określił ją Malik. Ten to ma szczęście. Ale nie nim mowa. Ten kawałek historii jest przeznaczony mnie.      
         Mam wrażenie że jestem w niebie. Anioł u mego boku nosi wspaniałe imię - Hannah. To kobieta dla której zrobiłbym wszystko. Pewnie sobie teraz myślicie "tak samo mówił o Eleanor". Ale dziś wiem że El to była jedna wielka pomyłka.

"And You're just a beutiful mistake"

Ona mnie kocha, a ja kocham ją. Rozmawiając z ex nie czułem "tego wszystkiego". Mówiąc szczerze nie czułem nic. Nasza toksyczna miłość polegała jedynie na wypadach na miasto, czy do publicznej galerii. Zakupy, ubrania, dodatki no i buty - czyli "randka" z Eleanor. Tak mniej więcej wyglądał nasz związek. Smutne lecz prawdziwe. Ale to już rozdział zamknięty. Teraz liczy się dla mnie jedynie Hannah. Jej cudowne złote włosy opadające wdzięcznie na kwieciste wzory na jej sukience i ten niesforny kosmyk. Wyglądała cudownie. Teraz siedzimy razem na ławce przed klubem. Ona z moją kurtką zarzuconą na ramionach, ja, wpatrzony w jej błękitne oczy przepełnione radością i miłością. Prowadzimy rozmowę przyglądając się gwiazdom, które nigdy nie dorównają jej nieziemskim tęczówkom. Dziękuję - wyszeptałem - dziękuje że dałaś nam drugą szanse - w odpowiedzi cmoknęła mnie w policzek.
- Obiecaj że nigdy mnie nie zostawisz, Obiecujesz ?
- Obiecuje - chwyciłem jej palec splatając go ze swoim. Dziecinne ? Nie, raczej rytuał z dzieciństwa. Pochyliłem się nad nią aby złożyć na jej ustach pocałunek, gdy nagle...




___________________
Buuuuum ! :D Witam ponownie !  Jestem okrutna, ale nie zabijajcie mnie, prooszę :D Nie będzie miał kto pisać rozdziałów :D
Dacie rade 6 komentarzy ? Tak no dobry początek :)

Pysia, imaginsona byś napisała :3

GŁOSUJCIE W ANKIECIE, BO CHYBA PYSIA PRZY NIEJ GRZEBAŁA I JEST 0 GŁOSÓW :D

2 komentarze:

  1. JESTEM !
    Kurde, coś się stało, że nie mogę czasami dodawać komentarzy ;<
    Blogger mi się jebie -,-

    Świetny i czekam na kolejny i weź nie oczekuj 6 komentarzy bo za dużo ;<

    http://about-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. tl;dr
    i tak nie poruchasz

    OdpowiedzUsuń