wtorek, 20 listopada 2012

16 Chapter


Pochyliłem się nad nią aby złożyć na jej ustach pocałunek, gdy nagle ktoś złapał mnie za ramię.

*

- Louis ? Louis !
- Co się stało ? Gdzie, gdzie jestem ? - mówił pijackim głosem.
- Troche zabalowałeś - zaśmiała się - Chodź, pojedziemy do domu. Podniosła ledwo przytomnego Tommo z podłogi po czym zaprowadziła do samochodu.
- Zuza ? - szepnął gdy wyjeżdżali z parkingu.
- Słucham Cię kochany. Posłała mu ciepły uśmiech.
- Gdzie Hannah ? Co się w ogóle wydarzyło tego wieczora ? Opowiedziała mu w skrócie całą imprezę począwszy od zaznaczenia że były to urodziny jej przyjaciółki, skończywszy na znalezieniu Louis'a w ubikacji. Zważając na stan Tomlinsona starała mówić dosyć zrozumiale. On ciągle wypytywał o jedno. Hannah - to słowo najczęściej wypadało z jego ust.
- To znaczy że ? Ale dlaczego ? Przecież ja .. W oczach stanęły mu łzy.
- Przykro mi Louis. Poklepała go po ramieniu. W tym momencie chłopak był w totalnej rozsypce. Potrzebował kogoś, kto go przytuli. Po prostu potrzebował miłość. Zuza zatrzymała samochód gdzieś na poboczu. Ona dała mu, to czego teraz desperacko pragnął. Obdarowała go miłością. Czysto przyjacielską, jednak to wystarczyło aby Tomlinson poczuł się choć trochę lepiej. "Już, csii.. Nie płacz kochanie" szeptała mu na ucho. Pocałowała go w czubek głowy. "Wszystko będzie dobrze"
- Nic nie będzie dobrze ! - wrzasnął ocierając łzy z policzków po czym wybuchnął donośnym płaczem.
- Nie płacz, Louis, kochanie, masz rodzine, przyjaciół, masz mnie. Przytuliła go mocno. Poczuł że swoim uściskiem miażdży niektóre fragmenty jego delikatnego szkieletu jednak nie czuł się niekomfortowo. Ba! Czuł się wspaniale! W tej chwili nie myślał o Hannie, teraz myślał jedynie o tym jak jego ciało idealnie przylega do ciała Zuzanny. Zatopił głowę w ramionach przyjaciółki i zaciągnął się zapachem jej perfum. Pachniała tak cudownie.
- Dziękuję ci, z całego serca.
- Pamiętaj, nie żyj przeszłością, bo nie zauważysz jak najlepsze chwile w życiu przemną. Zapomnij o tym co było. Liczy się to, co tu i teraz.
- Jesteś najwspanialsza. Cmoknął ją w policzek. Zarumieniła się.
- Jedziemy ? - spytała nieco zmieszana.
- Tak. Jedźmy. Podróż minęła w ciszy. Louis zasnął. Zuzanna rozmyślała o Tommo. Co pchnęło go do takiego ruchu ? Czy to był przyjacielski pocałunek? Czy dla niego znaczył tyle co nic ? Jednak czy chciała poznać odpowiedź ?


~*~


Obudziłam się ze straszliwym bólem głowy. Wstałam w poszukiwaniu wody oraz tabletek. Kiedy tylko potrzebne rzeczy znalazły się w moich rękach udałam się do salonu. Włączyłam telewizję w poszukiwaniu ciekawego programu, jednak takowego nie było. Połknęłam proszki, po czym sięgnęłam do kieszeni szlafroku po telefon. 10 nieodebranych połączeń, wszystkie od tego samego numeru. Zadzwonił ponownie. I co usłyszałam ? Że mam 30 min, bo po tym czasie Harry, razem ze swoim czarnym land roverem zjawi się pod moim domem. Czy on myśli że starczy mi 30 min na wybranie outfitu i zrobienie makijażu ? Niestety nie udało mi się wynegocjować ani minuty więcej, więc prędko pobiegłam do siebie.Przebrałam się w stosowny strój, bo dotychczas paradowałam w piżamie. Postanowiłam podkreślić swoje oczy jedynie Eyeliner'em. Wzięłam torebkę i wrzuciłam do niej kilka potrzebnych rzeczy, telefon oraz gumy do żucia. Zniecierpliwiony Harry postanowił siłą wyciągnąć mnie z domu. Niósł mnie przez połowę domu, aż do furtki. "Zostaw, ale, zapomniałam jeszcze.."
- Dla mnie wyglądasz pięknie - skradł mi całusa. Aww to było słodkie. Jednak niech sobie nie myśli że będzie tak łatwo, o nie! Odjeżdżając krzyknęłam że nie zabrałam kluczy, w wyniku czego mogłam na chwilę wrócić do domu i zabrać to co zostawiłam i wcale nie mam tu na myśli kluczy.
- Ty jesteś przebiegła. Strasznie przebiegła.
- Haha, uznam to za komplement - pokazałam mu ząbki. Więc gdzie mnie zabierasz?
- Do Homles Chapel.
- Gdzie ?
- Do mojego domu. Pokaże ci coś - chwycił moją ręke.


*


Wow. Ładne miasteczko. Tak tutaj zielono. Po prostu pięknie i cicho. Harry zaparkował samochód pod domem(zdaje mi się że to jego dom) i chwycił mnie za rękę. Zmierzamy w stronę lodziarni. W drodze Harry opowiada mi jak spędził tu dzieciństwo. Przechodząc obok starego opuszczonego domu zatrzymał się. Chodź - pociągnął mnie w strone ogródka. Zdaje się że zna jakieś wejście do tego domu. Ahh - westchnął. Tyle wspomnień. Rozejrzałam się uważnie po pomieszczeniu. Nie wygląda uroczo.-Co się tutaj działo, że tak kochasz to miejsce ? On nic nie odpowiedział. Zmniejszył dystans między nami. Przez chwilę wpatrywał się mi w oczy po czym pocałował mnie jakbym była z najdelikatniejszej porcelany. Harry to nie było odpowiednie -  wyszeptałam. Chłopak wbił wzrok w podłogę, albo raczej jej brak, aby ukryć swe zaczerwienione policzki. Zrobiło mi się go żal. On się na prawde stara. Ale ja nie jestem pewna moich uczuć. Nie chcę go zranić. Chodźmy - powiedział ledwo dosłyszalnie. Poszliśmy na lody. Przez cały czas Harry milczał. Nie trzymał już mojej ręki. To takie dziwne. Przed chwilą nie pozwoliłam mu mnie pocałować, a teraz brakuje mi jego uścisku. Ja sama jestem dziwna. Zamawiając lody u przemiłego starszego pana po raz pierwszy od zdarzenia w domku, Styles na mnie spojrzał. Kiedy dostaliśmy swoje porcje lodów usiedliśmy na ławce. To miasteczko jest niezwykłe.
Niezwykłe ? - rzekł nieśmiało. Zmienisz zdanie, kiedy dotrzemy na miejsce. Wstał poprawiając swój t-shirt prawie idealnie przylegający do jego ciała. Chciał chwycić moją ręke, jednak nie zrobił tego. "No dalej Harry nie bądź mięczak - zrób to!" Miałam nadzieje że usłyszy moje myśli. Ja już samej siebie nie rozumiem. Raz czuje do niego coś więcej, a chwilę potem ranie jego serce. 
Wędrowaliśmy polnymi ulicami Homles Chapel. Mijaliśmy pełno drzew, krzewów i innych różnych zieleni dodających uroku temu miejscu. Wspomniałam że miasteczko znajduje się na wyżynach? Znaleźliśmy się na łące. Pełno kwiatów i ziół, a na jednym z pagórków drzewo. Jego gałęzie pochylone w jedną strone, jakby miały chronić przed czymś. Magiczne miejsce - wyszeptałam. Harry jedynie przytaknął. Chwycił mą dłoń i pociągnął szybszym krokiem w stronę wcześniej wspomnianego obiektu. Usiądź. Opowiem ci pewną historię. - rzekł tajemniczo opierając sie o drzewo, jednocześnie obejmując mnie. 


Kiedy byłem mały, przychodziłem tutaj codziennie. Bawiliśmy się z kolegami w berka i inne. Zawsze o tej samej godzinie, każdego dnia, każdego miesiąca  nawet w zimę, widziałem tutaj pewną panią. Siedziała pod tym drzewem, z gitarą i kilkoma pliczkami nut. Grała na swoim instrumencie i śpiewała. Jej głos niesiony przez wiatr rozbrzmiewał po całej łące. Jednego dnia, podszedłem do niej, pytając dlaczego zawsze o tej samej porze przesiaduje tutaj. Odrzekła, że czeka na swojego ukochanego. Ale co dzień wracała stąd sama. Z czasem zaczęliśmy rozmawiać, wspólnie śpiewać, a nawet i pisać piosenki. Pewnego dnia, kiedy słońce chowało swe oblicze, oboje oparci o nasze magiczne drzewo śpiewaliśmy wspólnie napisaną piosenkę. Na łące nie było nikogo. Nasze głosy oraz brzęki gitary roznoszone przez wiatr słychać było wszędzie. Wtem zauważyliśmy kogoś zbliżającego się w naszą stronę. Był to niewysoki, ciemnowłosy mężczyzna. Dosiadł się do nas i zatracił w muzyce. Kiedy skończyliśmy, tajemniczy człowiek wypytywał panią Marthę - bo tak miała na imię, o naszą muzykę. Z czasem to on zajął moje miejsce. Po kilku latach pani Martha i pan Daniel postanowili wziąć ślub pod naszym drzewem. Tego pamiętnego dnia przed ceremonią zwróciła sie do mnie: "Harry, dziękuję ci za te wspaniałe, wspólnie spędzone chwile. Dzięki tobie znalazłam mojego ukochanego." "A ja dzięki pani znalazłem swoje powołanie - muzykę. Także pani bardzo dziękuję." A teraz, odwróć się. Widzisz? Skierowałem swój wzrok na napis wyryty na pniu."Harry i Martha" Kiedy tutaj przychodzę, zawsze patrzę na to drzewo i zawsze wspominam tę historię. Siadam, wyjmuję kartkę i pisze. Nigdzie indziej nie napisałem piosenki. Zawsze robię to tutaj. 
Pani Martha nauczyła mnie że jeśli się na coś cierpliwie czeka, to to z pewnością do nas przyjdzie,a po drodze spotkamy osoby które będą nas wspierać. 

Piękna historia - rzekłam podnosząc głowę z Ramienia Harry'ego. A ty, na co ty czekasz? Ja? - spytał. Czekam na miłość. Spojrzałam głęboko w jego zielone oczy po czym wpiłam się w jego usta. uznałam, że to dobry moment. Chłopak odwzajemnił pocałunek. To był definitywnie najwspanialszy, najbardziej romantyczny całus w moim życiu. Styles był mile zaskoczony. A to za co? Za to, że mnie tutaj zabrałeś, że opowiedziałeś mi tę wspaniałą historię, że podarowałeś mi kawałek siebie. I na przeprosiny. Wtuliłam się w niego nucąc jakąś melodię. Warto było czekać, prawda Harry? 


________________________
Widzicie to? Skończyłam! Mam nadzieję że wam sie spodoba.
A/N : Historia opowiadana przez Harry;ego jest całkowicie zmyślona.

poniedziałek, 29 października 2012

:)

Widzę, że nie chce wam się komentować, dobra. Znoszę limit komentarzy, będę dodawać rozdziały jak je skończę :)

czwartek, 25 października 2012

15 Chapter


Piszę na początku bo chcę żeby dotarło do każdego :) piszcie swoje twittery w komentarzach, jeśli chcecie być informowani. Zrobię listę która będzie widoczna na blogu :) Jeśli chcecie możecie także podać maila, gadu gadu czy co tam wam się podoba :)
Miłego czytania :) xoxo

------------------------------------

 - Nie Harry - wstała. Złapałem ją za rękę.
- Proszę, Patrycja. Daj mi jeden dzień - odwróciła się.
- Co ? - Spytała z ciekawością.
- Daj mi jeden dzień. Tylko jeden. Pokaże ci że nie jestem taki jak myślisz - no dalej Harry, uśmiech ! Odwzajemniła go. Czuje że coś z tego będzie.
- Kontynuuj - pokazała perełki. Poczułem dziwne ukłucie w sercu. Ale to raczej było przyjemne uczucie. Styles, co z Tobą ? Zakochałeś się ? Nie, to..nie..już w porządku.
- Harry ? Czy ty mnie w ogóle słuchasz ? Pytałam co masz na myśli.
- Przepraszam, po prostu wydaje mi się że się w Tobie zakochałem - pomyślałem po czym powiedziałem że się zamyśliłem. Patrycja z chęcią wysłuchała mojego pomysłu. " Dobrze, masz jeden dzień, ale ani minuty więcej" Zabrzmiało obojętnie, ale mimo tego miałem ochotę wstać i wykrzyczeć jak bardzo się ciesze.
Ona jest .. inna? Inna niż te wszystkie z którymi się spotykałem. Większość kobiet znikała z mojego życia szybciej niż się w nim pojawiała a ja wcale nie protestowałem.
Nie wiem co to znaczy kochać całym sercem. Nie wiem jak to jest tęsknić za kimś nawet kiedy jest w sąsiednim pokoju. Nie wiem jak to jest móc zrobić wszystko aby uszczęśliwić drugą osobę. Nigdy nie byłem przywiązany do żadnej dziewczyny. N i g d y . Ale Patrycja ma w sobie to coś. Coś, co chcę się poznawać bardziej i bardziej.  "You've got that o n e  t h i n g" mam ochotę zaśpiewać. Jestem taki szczęśliwy ! Znów się zamyśliłem. Gdybyście tylko mogli zobaczyć moją minę   Spoglądając ukradkiem na mnie Patrycja parsknęła śmiechem.
- Harry, coś ci się stało ? - spytała pokazując ząbki.
- Nie, po prostu, nie - Matko święta moja nauczycielka angielskiego właśnie by mnie zabiła. Bardzo inteligenta odpowiedź Haroldzie. A Pysia ponownie się zaśmiała. Widząc jej radość uśmiechnąłem się a w moich oczach zaczęły tańczyć iskierki.
- Chyba za duzo wypiłeś - oczy ci się świecą - oznajmiła ze śmiechem. Uwielbiam gdy ona się śmieje. - zadzwonie do Hann i powiem że jedziemy do domu. - Zaraz zaraz. Czy ja dobrze słyszałem ? Pati chce mnie oprowadzić do domu ?! Dajcie mój pamiętnik, musze wszystko dokładnie zanotować ! To jest najszczęśliwszy dzień w moim życiu !

 ***
- Patrycja, czy ty masz chłopaka ? - spytałem niepewnie podając jej kubek gorącej kawy i siadając obok. . Otworzyła usta aby udzielić mi odpowiedzi gdy nagle zadzwonił jej telefon.
- Harry, przepraszam Cię, ale musze już iść.
- Coś się stało ? - Spytałem podając jej kurtkę. Na dworze było zimno. Mgła pochłaniała wszystko dookoła. Wydawać się mogło że przed nami znajduje się czarna dziura .
- Nie, po prostu muszę już wrócić. To do zobaczenia Harry - powiedziała smutno. - Odwioze Cię - zaproponowałem.
- Nie ma takiej potrzeby.
- Nalegam. - kiwnęła głową na wznak zgody po czym obdarowała mnie promiennym uśmiechem.
- Więc powiesz mi co się stało ? - spytałem przekręcając kluczyki w stacyjce.
- Przecież mówiłam - wszystko okey, tylko muszę już wrócić do domu. - jednak coś jest nie tak. Usta milczą ale oczy, to one powiedzą wszystko. A akurat w jej szmaragdowych oczach ukazywał się niepokój.
- Skoro nie chcesz - nie mów. Ale wiedz że zawsze możesz na mnie polegać i powiedzieć mi wszystko.
- Dziękuję Harry, na pewno nie zapomnę - obdarowała mnie uśmiechem.

***
    - O to tutaj, moje małe mieszkanko. - powiedziała wysiadając po czym wskazała na jeden z szarych budynków. Może w rzeczywistości nie był on owego koloru, jednak zważając na pogodę, razem z kilkoma innymi wyglądał jak bury.
- Dziękuję Harry - musnęła jego policzek, a on oblał się rumieńcem. To było zbyt śmiałe posunięcie. Powinna dwa razy pomyśleć zanim coś zrobi... Pożegnała się i poszła do domu zdjąć swoje niewygodne, jakże piękne buty.

~*~

Znacie to uczucie gdy po 2 latach rozłąki spotykasz tę jedyną, tę której złamałeś serce a mimo to ona przyjęła cie z otwartymi rękami? Właśnie coś takiego przydarzyło się mi. Jestem Louis, a tak zaczyna się nowy rozdział w moim życiu.
   Brzmi, dziwnie, ale dla mnie ani trochę takie nie jest. To ten dzień w którym zdałem sobie sprawę że przez ostatnie lata żyłem w kłamstwie. Okłamywałem siebie i ludzi na których mi zależało. Moja miłość do El była złudzeniem. Jednym wielkim kłamstwem. Zawiniliśmy oboje. Ja - łudziłem się że to ta jedyna, ona - udawała miłość. Toksyczny związek. Jestem naprawdę wdzięczny światu że zesłał na mojej drodze wspaniałych przyjaciół którzy uświadomili mi jak bardzo nasz związek niszczył mnie od środka. Przede wszystkim dziękuję Zuzannie, to dzięki niej to wszystko do mnie dotarło. Kochająca dziewczyna, wspaniała przyjaciółka - tak określił ją Malik. Ten to ma szczęście. Ale nie nim mowa. Ten kawałek historii jest przeznaczony mnie.      
         Mam wrażenie że jestem w niebie. Anioł u mego boku nosi wspaniałe imię - Hannah. To kobieta dla której zrobiłbym wszystko. Pewnie sobie teraz myślicie "tak samo mówił o Eleanor". Ale dziś wiem że El to była jedna wielka pomyłka.

"And You're just a beutiful mistake"

Ona mnie kocha, a ja kocham ją. Rozmawiając z ex nie czułem "tego wszystkiego". Mówiąc szczerze nie czułem nic. Nasza toksyczna miłość polegała jedynie na wypadach na miasto, czy do publicznej galerii. Zakupy, ubrania, dodatki no i buty - czyli "randka" z Eleanor. Tak mniej więcej wyglądał nasz związek. Smutne lecz prawdziwe. Ale to już rozdział zamknięty. Teraz liczy się dla mnie jedynie Hannah. Jej cudowne złote włosy opadające wdzięcznie na kwieciste wzory na jej sukience i ten niesforny kosmyk. Wyglądała cudownie. Teraz siedzimy razem na ławce przed klubem. Ona z moją kurtką zarzuconą na ramionach, ja, wpatrzony w jej błękitne oczy przepełnione radością i miłością. Prowadzimy rozmowę przyglądając się gwiazdom, które nigdy nie dorównają jej nieziemskim tęczówkom. Dziękuję - wyszeptałem - dziękuje że dałaś nam drugą szanse - w odpowiedzi cmoknęła mnie w policzek.
- Obiecaj że nigdy mnie nie zostawisz, Obiecujesz ?
- Obiecuje - chwyciłem jej palec splatając go ze swoim. Dziecinne ? Nie, raczej rytuał z dzieciństwa. Pochyliłem się nad nią aby złożyć na jej ustach pocałunek, gdy nagle...




___________________
Buuuuum ! :D Witam ponownie !  Jestem okrutna, ale nie zabijajcie mnie, prooszę :D Nie będzie miał kto pisać rozdziałów :D
Dacie rade 6 komentarzy ? Tak no dobry początek :)

Pysia, imaginsona byś napisała :3

GŁOSUJCIE W ANKIECIE, BO CHYBA PYSIA PRZY NIEJ GRZEBAŁA I JEST 0 GŁOSÓW :D

czwartek, 27 września 2012

Ogłoszenie ^.^

A więc,  to jest ogłoszenie na prośbę Julki ^.^

A to jest LWWY :D





Mrrr paczjacie ! Saam sex ! *__________*






































SHIP BULLSHIT < 333











Jeśli dotrwaliście do końca to gratuluję :D
A więc ogłaszam że Kocham One Direction i Julkę, Pysię, i was też (ale je bardziej :D) 

sobota, 22 września 2012

14 Chapter

Wszytko było już gotowe. Goście także są na miejscu. Brakuje jedynie Julki. Gdzie ona się podziewa ? Zaraz musimy ruszać . Julka ! Szybko ! Spóźnimy się ! - krzyczała  krążąc nerwowo po pokoju. 
- Uspokój się. Zaraz przyjdzie. Na pewno. Tak myślę...
Dzwonek. To ona. Julka. Moja dziewczyna. Podbiegłem do drzwi. Otwierając je usłyszałem płacz.
- Julka, kochanie co się stało ? - Chciałem ją przytulić jednak ona wymknęła się. Trzymając w ręce buty ze złamanym obcasem pobiegła do łazienki. Zostałem na dole. Słyszałem jej cichy szloch i Zuzę wyzywającą wszystko dookoła. Po 15 min opuściła wreszcie toaletę. Przebrana w suche ubrania, które jej przyjaciółka wygrzebała z szafy. Starliśmy się ją pocieszyć. Na nic nasze starania. Daddy postanowił że pojedziemy do Klubu i zabawimy jakoś gości a w tym czasie dziewczyny znajdą ubranie dla Julki. 

***


- A ta ? - Spytałam po raz kolejny wybrednej przyjaciółki.

- Nie - pokręcił głową. Podeszła do szafy i wyjęła to
- Wow. Ta jest jeszcze lepsza od poprzedniej ! Przebieraj się i lecimy ! Wszyscy czekają tylko na nas.
Po 15 min stałyśmy gotowe w drzwiach czekając na taksówkarza. 

***


Wysiadając z samochodu, Julka złapała mnie za rękę. Nie stresuj się - szepnęłam po czym przekroczyłyśmy próg klubu. 

Światła gasną. Muzyka cichnie. Na scenie pojawia się zarys postaci. Znów słychać muzykę. Śpiew. Ponownie rozbłysły światła. To Niall ! Mój Niall ! Łzy momentalnie napłynęły mi do oczu. Wszyscy zaczęli śpiewać Happy Birthday. Stanęłam jak wryta i wpatrywałam się w mojego chłopaka. Podszedł do mnie złapał za rękę czule pocałował po czym wyszeptał Wszystkiego Najlepszego Kochanie. Kolejna porcja łez spłynęła mi po policzkach. Niall otarł je po czym ponownie musnął moje usta. Goście zaczęli być brawa i wiwatować. Złożyli mi życzenia oraz wręczyli prezenty po czym każdy powędrował do stolików. 

*** 


Siedziałam na kolanach u Zayna i przyglądałam się Julce krzątającej się w te i z powrotem. Przystanęła na chwilę przy barze rozpoczynając rozmowę z Ritą Orą. To zabawne, znała ją od 2 miesięcy i nic nam o tym nie powiedziała ! Nagle w moją stronę zaczęła zbliżać się znajoma mi postać. Patrycja ! - krzyknęłam po czym pobiegłam w jej stronę. 

- Wyglądasz ślicznie ! - Uśmiechnęłam się.
- Ty również ! - Uściskała mnie. Rozmawiając ruszyłyśmy w stronę stolika. 
- Chłopaki, chciałabym wam kogoś przedstawić.
 - Miło mi , jestem Patrycja. - Powiedziała po czym podała rękę każdemu z nich.  
Nam również. - Harry odpowiedział za całą piątke po czym szeroko się uśmiechnął.

Strój Patrycji
Wstał od stołu i poszedł gdzieś uwodzić śliczne koleżanki Julki. A właśnie gdzie Julka ? O widzę ją. Rozmawia że znajomymi. Cieszę się że dobrze się bawi. Zapowiada się wspaniały wieczór.
  - Hej, Zuza, jest taka sprawa -Patrycja kończąc rozmowę z Niallerem o jedzieniu zwróciła się do mnie.
- No słucham.
 - Bo wiesz.. Jest ze mną Hannah - Moja przyjaciółka. Poznałam ją w Londynie na uczelni, ale mniejsza z tym. Chłopak z nią zerwał, pomyślałam że musi się oderwać od tego wszystkiego .. no i tak jakoś wyszło. Przepraszam. Wiem, że to urodziny Julii a my tak wtargnęłyśmy. Przepraszam. Zaraz znajdę Walker i pójdziemy sobie. - podniosła się i chciala już iść gdy Louis zaczął się ksztusić kawałkiem kurczaka. Wszyscy spojrzeli na niego i wybuchli śmiechem. Złapałam Pysię za nadgarstek.
- Stój, zostańcie, proszę - obdarowałam ją promiennym uśmiechem. Uściskała mnie w geście wdzięczności. Biedny Lou z kawałkiem mięsa pomiędzy zębami gapił się na nią z niedowierzaniem.
- Walker ? Powiedziała Walker ? - wymamrotał. Kiwnęła głową. Wstał i czym prędzej pobiegł szukać koleżanki.
- A jemu co się stało ? - Zayn uważnie przyglądał się Louis'owi. Dopiero teraz zaczęłam kojarzyć fakty. To Hannah ? Ta Hannah Walker ? Ale jak to ? Skąd ty ? - Zadawaliśmy na zmianę pytania na które Patrycja nie zdążyła odpowiedzieć gdyż ktoś podszedł do niej prosząc o taniec. Pobiegłam do Julki. Nie jest przyjemnie gdy latasz po klubie drąc się i każdy Cię potrąca.
 Julka ! Gdzie ty się podziewasz debilko ?! - Krążyłam po sali. Jest! Ale..nie sama.. Co ty robisz idioto ? - wydarłam się na całą toaletę. Odciągnęłam go od przyjaciółki. Płakała. Spytałam co się stało . Opowiedziała mi wszystko. Cała się trzęsła. Przytuliłam ją i otarłam łzy.
- W porządku już ? - troche głupie pytanie. Kiwnęła głową. - Chodź, pójdę po kosmetyczkę. Ogarniemy twój makijaż. Wychodząc z toalety spotkałyśmy wściekłego Horana. Oczy miał przepełnione bólem.
- CO TY ROBISZ ?! - wydarł się - Jak możesz ? Julka, ja CIĘ KOCHAM a TY..
- ZAMKNIJ SIĘ DEBILU ! - warknęłam i pobiegłam za Julką do łazienki. Wyciągnęłam ją z niej i zaczęłam krzyczeć na Nialla.
- Może byś zapytał co się stało a nie od razu ją o coś podejrzewasz ! - wyjaśniłam mu wszystko. Zaczął przepraszać. Przytulił swoją dziewczynę i pocałował. Ocierając resztki łez szepnął na ucho jak bardzo ją kocha. Idę, zostawię ich samych - pomyślałam. Przechodząc koło baru usłyszałam pewną niemiłą rozmowę. "Jak śmiesz tak wtrącać się w moje życie ? Co, myślisz, że po tych 2 latach tak po prostu ci wybaczę ?! Nie ! Za bardzo przez Ciebie cierpiałam ! " Nie zrozumiałam nic więcej gdyż Zayn poprosił mnie do tańca. Mrrr Kocie, ludzie na nas patrzą - szepnęłam gdy mój chłopak posunął się nieco za daleko. I co, jesteś tylko moja, niech każdy o tym wie - Złączył nasze usta. Na zawsze twoja - szepnęłam a on mocno mnie przytulił. Poruszaliśmy się jak zahipnotyzowani w rytm romantycznej muzyki płynącej z głośników. Gdzieś przed oczami mignął mi Styles goniący osóbkę, której głos był mi jakby znajomy. Ale cóż, pewnie mam zwidy. Coś się kręci nowy romans - rzucił Malik. Nic nie powiedziałam. Utonęłam w jego oczach. Tych idealnych czekoladowych oczach z których biją iskierki radości.
- Ej Mała, dać ci koło ratunkowe ? - zażartował.
- Śmieszne - musnęłam jego policzek - chodź - wskazałam na stolik. Usiedliśmy. W tłumie można było zauważyć tańczących Liama z Danielle i Julkę z Niallem.
- Ohh to takie słodkie. Są tacy szczęśliwi - jakbym mówiła sama do siebie. Zayn poprawiał fryzurę przeglądając się w ekranie telefonu.
Nagle podbiegł zdenerwowany Loueh. Pociągnął mnie za sobą do wyjścia. Na ławce przed klubem spotkałam Harry'ego . Był z Patrycją. To było dziwne...
- Zuza - szepnął smutny Louis siadając obok mnie.
- Co się stało kochanie ? Ciocia Zuzia ci pomoże - pogłaskałam go po głowie.
- Bo Hannah.. Ja chyba ją nadal kocham.. Ale ona nie chce mi dać szansy ! - w jego oczach były łzy.
- Może to dlatego że ja olałeś ? Najlepsi przyjaciele ? Uważasz że przyjaciele tak postępują ? To nie było fair Lou, i zawsze, jako Directionerka miałam do Ciebie o to żal. Gdyby nie ona to nie poszedł byś na kasting. Przypomnij sobie. Przypomnij co jej zrobiłeś.
- Skąd miałem wiedzieć że cierpi ? - otarł łzę która ukradkiem spływała po jego twarzy.
 - No właśnie. Bo przecież twoja Eleanor kazała wybierać : albo ona albo Hannah. I dlatego zerwałeś wszelkie kontakty z nią ? Pomyśl Lou, ona cię kochała, jak nikogo na świecie, ty ją też. To było widać. I myślę, że kiedy Patrycja mówiła o jej zerwaniu chodziło o Ciebie. Hannah nigdy nie znalazła sobie chłopaka po tym jak ją zostawiłeś. Ona cierpiała. Przez Ciebie, Lou.
- Ja wiem, wiem. Jestem dupkiem. Najgorszym facetem na świecie. I dlatego Hann mi nie wybaczy - dał upust emocjom. Przez jego policzki przetaczały się hektolitry łez. Przytuliłam go. Nie płacz Marcheweczko - szepnęłam - Idź z nią porozmawiać. Powiedz jej co czujesz. Przeproś. O zobacz, to ona ! Wyszła zaczerpnąć powietrza. A teraz idź do niej. - posłałam mu ciepły uśmiech, dałam całusa w czoło i dumna niczym dziecko któremu udało się wydębić lizaka wróciłam do klubu.
Ehh - westchnęłam opadając wprost w ramiona mojego chłopaka.
- Co się stało ? Dlaczego Lou kradnie mi dziewczynę ? - uniósł zabawnie jedną brew.
- Potrzebował pomocy. Nasz Tommo się zakochał. Albo raczej nigdy nie przestał kochać.
- Co ? Czy on i El, znów ? - spytał nerwowo.
- Nie ! Nigdy w życiu ! Chodziło mi o Hannę.


***


- Dlaczego nie chcesz dać mi szansy ? - pytałem po raz setny.
- Jesteś gwiazdą. Jednym wielkim rozpieszczonym dzieciuchem z masą kasy !
- Nie jestem taki jak myślisz ! Jestem normalnym chłopakiem. I też mam uczucia które ty właśnie starasz się zniszczyć ! Prosze, daj mi szansę. Przekonasz się że nie jestem jak te wszystkie gwiazdeczki z telewizji, którym zależy jedynie na sławie i pieniądzach. Nie jestem jak inni - głośno westchnąłem wiedząc że moje starania idą na marne. Dlaczego ? Dlaczego ona nie chcę mi uwierzyć ? Przecież mnie nie zna. Jak może zakładać z góry że wie jaki jestem?
- Nie Harry...

_____________________
ło jezu ! Jest 2:05 ! Skończyłam ! Woow ! Mam nadzieje że jest on dłuższy od poprzednich..
Dzień - pustka. Noc - masa pomysłów na skończenie rozdziału. #true :D

Kocham was <3  Dacie radę 9 komentarzy  6 komentarzy ? :33 Tak ładnie proszę *trzepota rzęsami*

Piszcie tt, gadu, co chcecie, będę was informować xxxxx


#IhopeYouLikeIt

sobota, 15 września 2012

< 33

Woow. To nie nasz blog :o
Pysia, jesteśmy niesamowite <3 Dziękuję Ci baardzo Misiaczkuu za nagłówek < 33

Wam też się podoba ? Piszcie . :))

PS. Nowe rozdziały będą pojawiać się co tydzień, w weekend :) Wtedy będę mieć więcej czasu, co idzie za tym będą dłuższe :))
#Loveya

czwartek, 13 września 2012

Chapter 13


Po ciężkim dniu spędzonym razem z Julką w centrum handlowym (kupiłam mase fajnych ciuszków, a Julka sukienkę na swoje urodziny !) Zaległam na łóżku i postanowiłam się z niego nie ruszać. Z wielkim trudem wstałam po laptopa i kubek Yorkshire Tea. Moja lista zadań na dziś : facebook i twitter. logując się na to drugie spostrzegłam mase wiadomości. Większość z nich to hejty ale jedna z nich zwrócila moja uwage. "Jak moglas zdradzic Zayna ! I to z jego najlepszym przyjacielem?! Directioners cie zniszczą ! " Co ? Zadzwoniłam do Zayna. Nieodebrał. Zgarnęłam kurtkę i wybiegłam z domu. 

Park. Pada deszcz. Cała przemoczona. Biegnę. Potrąciłam kogoś. Upadłam na ziemię. Ona mi kogoś przypomina. No tak ! To przecież Patrycja ! Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami od przedszkola ! Straciłyśmy kontakt gdy w 2 klasie wyjechła. 

- Pysia ? Jak ja Cię dawno nie widziałam ! - uściskałam ją radośnie.
- No trochę minęło - zaśmiałyśmy się. - Jak mnie poznałaś ? Przecież minęło tyle czasu ! 
- Zmieniłaś się, owszem, ale nadal masz te same szaro-zielone oczy. Wszędzie je poznam. 
Patrycja się zmieniła i to bardzo. No tak, ostatni raz widziałam ją jak nosiła sukieneczki i warkoczyki ze słodkimi kokardeczkami. Przefarbowała włosy. Ubrana w <to> wyglądała prześlicznie. 
- Hej ! Może pójdziemy jutro na jakąś kawę czy coś ? Tu niedaleko jest fajna kawiarnia .
- Przepraszam, nie mogę. Jutro są urodziny mojej przyjaciółki, musimy wszystko przygotować. Westchnęła. Wpadłam na świetny pomysł. Opowiadziałam o nim Patrycji i od razu się godziła. Pożegnałyśmy się i pobiegłam do domu chłopaków. Cała mokra. Jak kura. Wyglądam okropnie. Moja ulubiona bluzka cała mokra i brudna. Fantastycznie. 

Nie pukałam. Wbiegłam do salonu. Na kanapie siedzieli Zayn i Lou, a Liam..

- Liaś po co ci apte.. - zamarłam - Zayn Idioto co zrobiłeś Louisowi !? - Podbiegłam do niego i przytuliłam. 
- Wydź ! - krzynkęłam w jego stronę. Przecież to jego dom.. - Albo nie, ja wyjdę - wzięłam Tommo za rękę i opuściliśmy pokój.
Siedzieliśmy na werandzie. Wciąż pada. Rozmawialiśmy. Przez jakieś 2 godziny. Opowiadział mi wszystko. Zayn to debil. Dlaczego on zawsze wszystko załatwia w taki sposób ? Dlaczego nie może porozmawiać jak normalni cywilizowani ludzie ?
Po policzku spłynęła mi pojedyncza łza którą natychmiast otarłam. Jednak Tommo to zauważył i mnie przytulił. Nic nie powiedział. Można było usłyszeć jedynie świerszcze i krople deszczu uderzające o ziemię. Cisza. Wcale nie była nie zręczna. Louis jest wspaniałym przyjacielem. Dziękuję - wyszeptał po czym wstał i popędził w stronę domu. Zdziwiło mnie to. Co się stało ? Dlaczego tak nagle wybiegł ? Spojrzałam na telefon. 2:03. Jezu ! Gwałtownie podniosłam się na równe nogi. Chciałam wrócić do pomieszczenia. Odwracając się wpadłam na Zayna. Chciał porozmawiać. Wytłumaczyć wszystko. " Przepraszam. Jak mogłem być taki głupi i naiwny !? Uwierzyłem szmatławcom, a nie przyjacielowi Przepraszam. Zuza, ja na prawdę strasznie Cię kocham, zrobię wszystko żebyś była bezpieczna. Nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić." Uważnie redagowałam każde słowo. Z każdą sekundą z jego ust wypływało ich coraz więcej. - Cicho - szepnęłam po czym zamknęłam mu usta namiętnym pocałunkiem. Zdziwił się, ale odwzajemnił go. - Kocham Cię głuptasie, ale już nic nie mów. - musnęłam delikatnie jego delikatne wargi. - Chodź - chwycił mnie za rękę - Jest zimno, i późno... 

***


Obudziłam się. Było po 10. Jednak i tak jestem nie wyspana. Jak zwykle - pomyślałam i niechętnie zwlekłam się z łóżka. Zrobiłam śniadanie. Tak jak zwykle, płatki i mleko. Moje ulubione. Po skończonym posiłku odstawiłam miskę do zmywarki. Jezu, jak długo można jeść płatki ? Jest prawie 11. O 15 zaczynają si ę moje urodziny. Będzie ekstra ! Przynajmniej tak myślę. Cała impreza jest ogranizowana w Funky Buddah ( wygooglujcie :D ) . Idę się wyszykować.  

Dobra, minęły 2 godziny. Wreszcie znalazłam sukienkę idealną na tę okazję. Mam nadzieję, że nie wyglądam odstraszająco. Jeszcze szybki makijaż i mogę wychodzić. Jak ja to do cholery zrobiłam ? Jest 14:30 ! Jestem niemożliwa ! No cóż. Muszę zadzwonić po taksówkę. Kierunek ( hahah Jeden kierunek) dom One Direction ! 


___________________

Hihi jest ! ;33
Dziś pojawił się także imagin od Pysi :) piszcie czy wam się podoba :)) 

7 komentarzy = nowy rozdział :))

 Przepraszam że tak późno, ale wiecie, szkoła itd. 

#IhopeYouLikeIt :)


P.S Głosujcie w ankiecie, teraz możecie wybierać wiele opcji, bo ponieważ gdyż :D

środa, 5 września 2012

12 Chapter


*Narracja 1osobowa - Louis*
Gdzie jest Zayn? Czy on na prawdę nie traktuje poważnie naszych spotkań dotyczących zespołu? - Pewnie siedzi u Zuzy - pomyślałem.
- Horan dawaj telefon ! 
- Po co ci ? - spytał obużony - Mam tam nagie zdjęcia Julki ! - Powiedział poważnie ale po chwili wybuchnął śmiechem podając mi urządzenie. Wybrałem numer do Zuzanny. Poszukiwnia trwały długo gdyż w książce telefonicznej Niall'a znajdują się same restauracje pizzerie i inne organizacje gastronomiczne. Nikt nie odbierał. Zadzwoniłem do Zayn'a. Odebrał po jakimś 5 połączeniu. Zacząłem na niego krzyczeć że ma natychmiast pojawić się tutaj. W jego głosie było słychać przerażenie. Nie zdążyłem zapytać co się stało. Rzucił tylko krótkie "Zaraz będziemy" i rozłączył się. My ? Znaczy jest z dziewczyną. Tylko dlaczego nie odebrała ? 
- Gdzie oni są ? - niecierpliwił się Harry. - A co jeśli coś im się stało ? - krążył nerwowo po pomieszczeniu. 30 min później w dzwiach pojawił się zdyszany Zayn i Zuzanna. Momentalnie poderwałem się z miejsca zrzucając tym samym Eleanor na podłogę. Podbiegając do naszych zgub przytuliłem ich. 
- Malik coś ty odwalił ? Dlaczego masz rozbity łuk brwiowy ? Z kim ty się biłeś ?! 
- Tatoo.. - jęknął. - Po prostu mieliśmy małą stłuczkę - odparł siadając na wolnym krześle obok swojej dziewczyny. 
- Co ? Jaką stłuczkę ? I nie raczyłeś nas powiadomić ?! - obużył się Liam. 
- Spokojnie, nic nam nie jest !
- Takie tam tylko Zayn nie skupił się na drodze i wpierniczył się w barierkę - rzuciła Zuzanna.
- Zuza.. 
- Co ?! Gdybyś się gapił na droge to wcale byśmy nie ryzykowali życia i zabicia przez kierowcę tej pieprzonej ciężarówki ! - Warkęła. Objąłem ją ramieniem i uspokoiłem. Nagle odezwała się Eleanor.
- Lou, kochanie, jestem zmęczona, odwieź mnie do domu...
- Eleanor... Daj spokój, nie mogę teraz, mamy spotkanie. Spojrzała gniewnie na Zuzannę która nadal była w moich objęciach po czym odwrciła się plecami i prychnęła. 
- Przestań ! Przestań zachowywać się jak jakaś księżniczka !! Uważasz się za niewiadomo kogo ! Myślisz że kim jesteś ?!!! - Eleanor wstała i wyszła. Pobiegłem za nią. 
- Czy ty oszalałaś ?! - wydarł się Harry 
- Ja tylko powiedziałam jej prawdę ! Nie mogę już patrzeć jak ona nim pomiata ! - rzuciła i wybiegła z płaczem. 

*Narracja 3osobowa*

- Hej Owocku, nie płacz, dobrze jej powiedziałaś - Dosiadła się do niej. - Louis zasługuje na kogoś lepszego . 
- Ale on tego nie rozumie, nie rozumie że ona nim pomiata, rani go. I w dodatku teraz mnie nienawidzi - wspaniale ! - jęknęła po czym zaniosła się płaczem. 
- Louis Cię kocha ! - odparła 
- Co ? 
- Kocha, jak przyjaciółkę ! Jesteś dla niego ważna tak samo jak zespół ! Na pewno ci wybaczy!
- Ale... 
- Cii.. - przerwała jej. - Nic już nie mów. 
Przutuliła ją. Siedziały tak dopóki ktoś nie przerwał ich milczenia. 
- Julka, jedziemy do domu, yy Zuza, jeśli chcesz, możemy was odwieźć - zaproponował. 
- Nie dziękuję. Julka, idź kochana..
- Ale, co..jak, wy nie macie samochodu, my was podwieziemy - wtrącił Irlandczyk. 
- Nie, dziękuję, poradzimy sobie - uśmiechnęła się - Julak, dziękuję, kocham Cię siostrzyczko ! - Przytuliła ją. Dwie najlepsze przyjaciółki, które są w stanie zrobić dla siebie wszystko.


Rano. Godzina 10. Zadzwoniłam do Louisa. Nie odebrał. 

Louis, tu Zuza, przepraszam cię za to co wydarzyło się wczoraj, wybacz mi, ja.. Możemy się spotkać ? Chcę pogadać . Zadzwoń. 

Nagrałam się. 

- Zuzanno ! Ktoś do ciebie ! - usłyszałam głos mamy. Kto to może być ? O tej godzinie ? Jest 23 ! - Już idę - krzyknęłam po czym po raz kolejny prawie zabiłam się na schodach. 

- Jeeezu - jęknęłam podchodząc do drzwi - Kto normalny o tej godz... Louis ? - krzyknęłam . - co ty tu robisz ? 
- Przyszedłem pogadać.. - rzekł smutno
- Co się stało ? Źle wyglądasz.. to znaczy, zniewalająco - jak zawsze, ale...- zawiesiłam się - Chodź na górę, Mamo zrób nam herbatę ! - Powiedziałam jedym tchem. Wiem że nie będzie to łatwa rozmowa... 

- Tommo, przepraszam, ja nie popwinnam... - miałam łzy w oczach.

- Nie przepraszaj..
- Ale Louis, przeze mnie Eleanor mogła z Tobą zerwać - zaniosłam się płaczem - Jestem idotką, głupią beznadziejną debilką która nie zastanawia się co jej wylatuje z ust. Przepraszam. 
- Eleanor, zerwała ze mną... - rzekł nieco ciszej.
- O boże - wstałam - to moja wina ! Jestem pojebana ! Jak ja co spojrzę w oczy ? - krążyłam nerwowo po pokoju depcząc wszystko co leżało na ziemi. 
- Nie przerywaj mi ! - warknął . Zatrzymałam się. - Ty miałaś rację, - przełkął ślinę - Eleanor mnie wykorzystywała, kiedy jej powiedziałem że to koniec zaczęła na mnie krzyczeć że zniszczy mnie w mediach... Raz widziałem ją jak romawiała z paparazzi po czym on wręczył jej kopertę. Tłumaczyła się że to kolega i że oddawał jej kase.. A ja głupi łyknąłem to. Teraz zaczynam kojażyć fakty... Dziękuję Ci. - Gdzie on mieści tlen ? Wypowiedział to wszystko jednym tchem ! 
- Louis, cieszę się że wreszcie przejżałeś na oczy - przytuliłam go. W tym momencie BEZ PUKANIA weszła moja mama. Postawiła herbate, posłała mi spojrzenie w stylu"Co ty odwalasz dziecko, masz chłopaka" i wyszła. 
Reszte wieczora spędziliśmy na rozmowie i oglądaniu filmów. Troszkę nam się przeciągnęło gdyż Tomlinson opuścił mój dom o w pół do trzeciej nad ranem ! Niebyłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt że pod moim domem stało jakieś milion gości z aparatami. Ale najlepsze jest na koniec. Kiedy Lou wychodził przytulił mnie i dał całusa w policzek. Dobrze że nie wydrukowali jeszcze gazet, będą mieć wspaniały temat na strone główną.

________________________


Przepraszam was najmocniej ! Miał być wczoraj, ale nie miałam dostępu do neta.

No to jest ! Nie wiem który to z koleji XD
Ale co tam. Wyszedl taki sobie. Więc ten tego. 
7 komentarzy = nowy rozdział :))
Mam nadzieję że dacie radę :) 
To wcale nie zajmuje dużo czasu, nie trzeba wpisywać kodu :) A dla mnie dużo, piszcie co wam się nie podoba, czy mam zmienić czcionkę, wygląd czy coś innego :) 

#IhopeYouLikeIt :)


Podawajcie swoje twittery w komentarzach jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach :) 

sobota, 1 września 2012

Uwaga.

To nie ma sensu. Ja sie staram, poświęcam na pisanie mój cenny czas, a was, tych kilkunastu osób, które kliknęły "Czytam" w ankiecie nie stać na 6 komentarzy ? Ja nie pisze tego dla siebie, pisze to dla was. A was nie stać na poświecenie 1 minuty na durne "super piszesz, czekam na nastepny". To przykre. Nie ma sensu dłużej prowadzić bloga. Nikogo on nie interesuje. Przepraszam. W szczególności Julkę, bo to ona najbardziej mnie wspiera. Jeszcze raz bardzo przepraszam.
Jeśli czytasz bloga to poświęć chwilkę na komentarz.

Jeśli pod poprzednim rozdziałem pojawi się upragnione 6 komentarzy będę kontynuowała opowiadanie.


edit. 

nowy rozdział, z racji iż jest już 6 komentarzy, co mnie bardzo cieszy pojawi się niebawem :) Pracuję nad nim :) 
Dziękuję wam 

wtorek, 21 sierpnia 2012

11 Chapter


*Narracja  1osbowa - Zuzanna*

Film jak film. Malik wybrał horror bo stwierdził że to dobry pretekst aby mnie przytulać. Tylko po co ? Przecież może zrobić to zawsze. No ale cóż z nim nie wygram. Gdy się o coś spieramy w pewnym momencie przestaje mówić  i wlepia we mnie te swoje czekoladowe oczyska przygryzając przy tym wargę. Przeszywa mnie spojrzeniem dopóki nie zmienię zdania. I tak jest zawsze. A kiedy odwracam się próbując uniknąć jego spojrzenia łapie mnie w talii i przytula całując przy tym namiętnie po szyi. No i jak go tu nie kochać ? Wspaniały, kochający opiekuńczy. Niczym mama, chłopak i bóg seksu w jednym.

Cofam to co powiedziałam na początku - film jest fantastyczny ! Paranormal Activity 3 zostaje oficjalnie wpisany na listę filmow ktore ubóstwiam ! - przerwałam cisze. Zayn spojrzał na mnie dziwnie po czym zaśmiał się.
- Masz taką liste ? - spytał.
 Jasne, od 5 roku zżycia ! - odrzekłam pokazując ząbki - Na początku pod 1. Była "Śpiąca Królewna" ale teraz jest tam filmik jak pijany Malik tańczy - zaśmiałam się.
- Haha, chciałbym to zob... Ej ! To jest w sieci ? - krzyknął.
- Od jakichś dobrych 2 miesięcy ! Haha serio tego nie widziałeś ? - spytałam nie przerywając śmiechu.
- Nie, o boże - złapał się za głowe.
- Oj tam oj tam, świetnie tańczysz - obdarowałam go całusem w policzek.
- Serio ? Jak chcesz to mogę zatańczyć, specjalnie dla Ciebie - Poruszył zabawnie brwiami a na jego twarzy zagościł ten uwodzicielski uśmiech.
- Proszę, pokaż co potrafisz ! - prychnęłam ze śmiechem. - Tylko nie tutaj ! Jeszcze mama cie zobaczy ! Chodź ! - pobiegłam na górę ciągnąc za sobą Zayn'a.
Usiadłam na łóżku.
- No ! Dalej ! Tańcz !
- Ale ja żartowałem - Jąkał się.
- Tańcz powiedziałam ! - warknęłam po czy wybuchłam śmiechem. I się zaczęło. Usiadł obok mnie i wlepił we mnie swój wzrok. Wpatrywał się we mnie dobre 2 min i, i nie mrugał ! Jak tam w ogóle można ?!
- Przestań ! - wrzasnęłam i uśmiechnęłam się. Rozbawił mnie tym "niemruganiem" . < Lool ciekawe czy jest takie słowo XD > I przestał. Przestał się  gapić ale w tym samym momencie rzucił mnie na łózko wodzać ustami po mojej szyi. Posuwał się coraz dalej. Jego delikatne wargi przemierzające każdy kawałeczek mojego ciała przyprawiały mnie o przyjemne dreszcze.
- Mrrrr Zayn - szepnęłam mu na ucho. Tylko spojrzał na mnie uśmiechając się łobuzersko i wrócił do wcześniejszego stanu. Zdjął bluzkę. Dopiero teraz mogłam zobaczyć jaki jest umięśniony. Przejechałam ręką po jego nagim torsie. Złapał ją i dotknął swojej lewej piersi.
- Czujesz ? Ono bije tylko dla Ciebie - szepnął. Nasze usta złączyły się w pocałunku. Delikatnie odrywając się ode mnie powiedział "Kocham Cię" - te dwa ważne słowa na których opiera się cały świat. Bo czym byłby świat bez miłości ?

*Narracja 1osobowa - Zayn*


Trzymając ją w ramionach czułem że mam wszystko. Wszystko co jest potrzebne do szczęścia. Kiedy ona jest szczęśliwa ja także jestem. Kiedy ona płacze staram się zrobić wszystko aby na jej twarzy znów zagościł uśmiech.

Zatraciłem się w jej oczach. Pięknych błękitnych tęczówkach przepełnionych iskierkami radości. Jest szczęśliwa. Ja również.
Muskając delikatnie jej usta usłyszałem znajomy dźwięk. Narastał.
- Booooże ! - westchnąłem po czym odebrałem telefon.
Cudownie ! - pomyślałem.
- Kto to ? - Spytała Zuza.
- Liam, powiedział że Simon ma do nas sprawę i musimy się szybko pojawić u niego.
Nie chcę tak kończyć dzisiejszego dnia. Ale cóż, kariera wzywa.
- Jedziesz ze mną ?
- Nie, dzięki. Po co ja wam tam? To wasze sprawy - odparła lekko zasmucona. Nienawidzę kiedy używa tego tonu głosu. Tak jakby zaraz po moim wyjściu miała się rozpłakać.
- Kochanie - gładząc jej policzek poczułem że się uśmiecha - chodź, Teraz ty, Julka Danielle i Eleanor jesteście częścią zespołu - na wspomniane ostatniej osoby trochę się skrzywiła. Zdaje się że nie przepada za El. Zgodziła się pojechać. Biorąc klucze zgarnęła małą karteczkę, coś na niej nabazgrała po czym wyszła. Wróciłem ją po kurtkę, było bardzo zimno. Po wielu namowach przyniosła ją i odjechaliśmy.
Cały czas wpatrywała się w szybę. Jakby coś ją trapiło.
- Coś się stało ? Dlaczego się nie odzywasz ? - rozpocząłem rozmowę.
- Ona go wykorzystuje - odparła tajemniczo.
- Kto taki ? - spytałem z ciekawością.
- Eleanor... Wykorzystuje Louisa. Jest taka..dziwna.
- W jakim sensie ?
- Przed kamerami udaje super wspaniałą dziewczynę, ale kiedy nikt nie widzi pokazuje pazurki. Wielka Paniusia, królewna której marzeniem jest mieć pałac ze złota i naiwnego Louisa, który jej to wszystko zafunduje - Prawie krzyczała.
- Spokojnie, Louis, on.. Jest zakochany i - przerwała mi.
- I nie widzi że ona się na nim wzbogaca i urządza mu awantury o byle co !!
- Prosze Cię, nie krzycz, Tommo na pewno wie co robi - spojrzałem na nią, była zdenerwowana. W tym samym momencie straciłem panowanie nad samochodem. Zjechałem na przeciwny pas. W tym samym momencie wpadając pod koła wielkiej ciężarówki..

____________________________________________________


No i mamy :D Krótki i do dupy ale niech będzie O.o

Przepraszam, że tak późno ale nie miałam czasu żeby napisać, a że jestem uziemiona to znalazłam chwilę :)
Więc, 6 komentarz = nowy rozdział :)
Ahh zapomniałabym : WPADNIJCIE  TUTAJ !! I TUTAJ TEŻ !! W TRYBIE NOW ! :D
#IhopeYouLikeIt :) xx

czwartek, 9 sierpnia 2012

Chapter 10


Nie mogę spać. Budze się wcześnie rano, zarzucam coś na siebie i wychodze. Siadam na werandzie i odpalam papierosa. Podziwiam piękny wschód słońca. Tak jest od 3 tygodni. Ale nie dziś. Otwierając oczy poczułem chłód i zapach deszczu wdzierający się przez nie zamknięte okno. Trzymając w dłoni telefon i sprawdzajac ktora godzina poczułem wibracje. *Połączenie numer nieznany*
Odebrałem.
- Halo ? Pan Maik ? - usłyszałem damski głos.
- Malik - poprawiłem ją - Słucham.
- Dostaliśmy prośbę o pojawienie się pańskiej osoby w szpitalu.
- Dobrze, zaraz będę.
*Pik pik - koniec rozmowy*

Ciekawe po co mnie wzywają - pomyślałem. Była godzina 9:16. Podążyłem do łazienki wcześniej jednak zamykając okno i nakładajac ciepły wełniany sweter. Po 15 min byłem gotowy. Na dworze było dość zimno więc narzuciłem na siebie bejsbolówkę z kapturem i fullcup'a. Wsiadłem w samochód odjechałem zatrzymujac się jedynie przy najbliższej kwiaciarni kupując jedną czerwoną róże.
Parkując spotkałem fanke. Poprosiła o zdjęcie oraz autograf i zapytała co mnie tutaj sprowadza. Tak jak kazał Wujek Simon odparłem że mam zwichniętą nogę i przyjechałem na badania. Dziewczyna życzyła mi powrotu do zdrowia, przytuliła i odeszła. Directioners są wspaniałe, troskliwe i kochające. Zawsze nas wspierają. Nasi fani są najlepsi na świecie.
Wszyscy się na mnie patrzyli. Jakby widok przemierzającego korytarz chłopaka w kapturze z różą w ręku był czymś czegop nigdy nie doświadczyli. Kiedy znalazłem się pod salą nie było tam nikogo. Gdzie są jej rodzice ? Zawsze tutaj byli. Dzień i noc. Chwile potem z sali wyszła szcześliwa pani Anna. Podbiegłem do niej.
- Dzień dobry.
- dzień dobry. Ty jesteś Zayn, tak ? Zuzanna, chciała się z Tobą zobaczyć - odrzekła entuzjastycznie.
- To znaczy.. - niekontaktowałem - To znaczy że się obudziła ? - nieczekając na odpowiedź wbieglem do środka.

*Narracja Pierwszoosobowa - Zuzanna *

Zuza ? - usłyszałam głos mojego chłopaka.
- Zayn, Boże jak się ciesze ! - krzyknełam i rzucając się mu na szyję. Obdarował mnie namiętnym pocałunkiem. Tak się się za nim stęskniłam. Kiedy oboje usiedliśmy na łóżku zauważyłam coś dziwnego.
- Co tu robią te wszystkie kwiaty ?
- Ja, odwiedzając Cie, codziennie przynosiłem jedną róże - odrzekł - Prosze dzisiaj również ją mam - wręczył mi piękną czerwoną róże. Rrzuciłam mu się na szyje.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też Kocham - musnął moje usta jakbym była z porcelany. Jakby czuł że mnie traci, a przecież wszystko Bylo wspaniale.
- Poczekaj chwile, zadzwonie do chłopców, zabili by mnie gdybym ich nie powiadomił - zaśmiał się.
- A gdzie moja komórka ? A tutaj jest - sama odpowiedziałam sobie na pytanie. Zerkając na ekran zakryłam ręką usta. O BOŻE - Wykrzyczałam.
- Co się stało ? - spytał mulat z przejęciem.
- Za 2 dni są urodziny Julki ! Co ja jej kupię ??
- nie martw się, coś wymyślimy - uśmiechnął się - Chłopcy zaraz tu będą - rzekł ni stąd ni z owąt. Siedzieliśmy na tym strasznie niewygodnym łóżku i patrzyliśmy sobie w oczy. Nic więcej do szcześcia nie jest mi potrzebne. Teraz wszystko mam przy sobie. Uśmiechnęłam się do niego.
- Dziękuje - przerwałam cisze.
- Za co ?
- Za nic. Za wszystko. - Nasze usta się zbliżyły. Byliśmy o włos od pocałunku gdy do sali z wielkim hukiem i wiwatami wkroczyli chłopcy.
- Kurwa, w takim momencie ? - wrzasnęłam po czym rzuciłam się im na szyję. Przytulałam każdego po koleji. Harrego, Nialla, Julke, Liama Lousia.... Co do kurwy nędzy robi tutaj Eleanor ?! Że sztucznym uśmieszkiem przytuliłam ją i odebrałam od niej misia. Serio ? Pluszak ? Przysięgam że zrobie z niego laleczkę voodoo i będę ją torturować jeśli skrzywdzi Louiego ! Ponownie przytulając Julkę szeptając spytałam co robi tu El. Wzruszyła raminami. Sama była zaskoczona jej obecnością. Rozmawialiśmy bardzo długo. Nagle na sale wszedł lekarz i powiedział wszystkim aby wyszli. Pierwsza wyszła oczywiście dziewczyna Lou. Liam był na końcu. Gdy wychodził pociągnęłam go w swoją stronę.
- Serio ? Eleanor ? - wrzasnęłam, jednak zrobiłam to w miarę cicho.
- To nie moja sprawka, była z Marchewkowiczem i przyjechała.
Poklepałam Li na znak że może iść.
Po chwili wszedł lekarz z moją mamą. Powiedział mi żebym wzięła swoje rzeczy i szła po wypis. Tak więc zrobiłam. Porzegnałam się z przyjaciółmi i pojechałam z mamą do domu.

~*~

- Mamo, a gdzie tata ?
- Musiał pojechać w delegację.
Ehh jak zwykle, pomyślałam po czym udałam się do salonu aby pooglądać telewizje. Nagle dostałam SMS od Mulata. Napisał że bardzo za mną tęskni. To takie słodkie. Nie widzimy się 6 godzin a jemu już mnie brakuje. Wpadłam na swietny pomysł. Spytałam mamy czy mogę zaprosić Zayna. Wtedy dostałam wykład o zabezpieczaniu się.
- Spokojnie mamo, nie mamy zamiaru tego robić. Jesteśmy jeszcze za młodzi. - Ciesze się, Kochanie.
- To znaczy że się zgadzasz ? - pokiwała głową na zgodę a ja rzuciłam się jej na szyję. Zadzwoniłam do chłopaka. Ucieszył się. Zabrał ze sobą jakiś film i błyskawicznie pojawił się pod moim domem. Drzwi otworzyła mama. Zbiegając z góry o mało co nie spadłam ze schodów. Kiedy znalazłam się na dole zamiast przywitać Malika zaczełam się drzeć i wyzywać schody. "Całe życie przeleciało mi przed oczami" - krzyknęłam. Tak to już jest że mną. Zayn prawie leżał na podłodze że śmiechu. Nie widziałam nic śmiesznego w mim zachowaniu. Ale wracając do naszeg wspólnego wieczoru - zapowiada się fantastycznie. Mama poszła do siebie a my rozsiedliśmy się na kanapie. Z wielką michą popcornu zaczęliśmy nasz seans filmowy.

_______________________________________


No wiec jest 10 ^.^
Prosze was, komentarz zajmuje wam 1 min a dla mnie jest na prawde wazny, wiec jesli czytasz to zostaw po sobie slad w postaci komentarza :)
6 komentarzy = nowy rozdzial 
A no i jeszcze #IhopeYouLikeIt < 33

sobota, 4 sierpnia 2012

9 Chapter


*Oczami Julki*

Poszłam do automatu po goraca czekolade. Gdy wrocilam Niall byl caly zapłakany trząsł się ze strachu. Podbiegłam do niego o mało nie wylewajac napojow i natychmiast przytulilam. Na pytanie co się stalo nie odpowiedzial. Wtulil się we mnie i rozpłakal jeszcze bardziej. Momentalnie ja także się rozkleiłam. Nie wiem dlaczego. Nie ma pojecia co się dzieje a rycze tak samo jak mój chlopak. No ale coz, już tam mam. Po kilki minutach się uspokoił. I Zapytał mnie dlaczego placze. Serio?! Czy on sobie zarty robi? Ja przychodze on beczy, nie chcę nic powiedziec a gdy mnie też ponosi i również zanosze się lazmi pyta co jest.

- Ty się pytasz ? - powiedziałam z sarkazmem - To raczej ja powinnam prosić o wyjaśnienia ! Czemu beczałes jak male dziecko ? Co się stało ? - usiadłam mu na kolanach. Przytulił mnie.
- Bo..bo był tu lekarz, zawołał rodziców Zuzy - przerwał. Wział gleboki oddech i kontynuowal - wygladalo to tak, jakby cos się stało. Julka, ja czuje że to nasza wina, gdyby nie my to ona nie pokłócilaby się z mama i nie poszła nad ta rzeke - w oczach miał łzy. Tak strasznie płakał. To byl przykry widok. Mój facet placze a ja nie wiem jak go pocieszyc.
- Słuchaj, ona z tego wyjdzie. Jest silna. Ma wspaniałych przyjaciół, chłopaka... Tam, na gorze nie ma dla niej na razie miejsca. Wszystko bedzie w porzadku. Zobaczysz. Tylko przestań płakać - pocałowałam go.
- Tylko już nie płacz kochanie -  Przyciagnelam go do siebie i bardzo mocno przytuliłam.
- Emm...Julka ? Możesz mnie puścić ? Miażdzysz mi żebra - wymamrotał. Ocknełam się. Byłam zbyt pochłonienta jego ciałem idealnie przylegajacym do mojego. Odsunełam się kilka milimetrów. Oboje zaśmialiśmy się. Siedzieliśmy jeszcze chwile "mizaijac się" jak mawia Zuza. Nagle przed nami stanal zdyszany Zayn. Między ciezkie wdechy i wydechy wepchnał jakieś bezsensowne słowa ktorych nikt nie byl w stanie rozszyfrowac.
- Malik ! - warknełam - Siadaj ! I przestań dyszeć ! Nie rozumiemy cie.
Osunął się na krzesło obok i po chwili przemowil poprawie złożonymi i zrozumialnym zdaniami.
- Niall dzwonił... Co z Zuza ?
- Nialler spanikował, narazie nic nie wiemy - westchełam - Jej rodzice są w srodku.
- Przepraszam, nie powiniem tak reagować. Ona jest dla nas wszystkich taka ważna. Ja.. ja myslalem że cos się dzieje i dlatego zdzwonilem. Przepraszam - Blondyn posmutniał.
- Nic się nie stało, rozumiem cie. Biegnac tu potracilem wszystkich możliwych ludzi na korytarzu - odparł Mulat saczac moja "goraca czekolade", była już zimna. Zaraz, skad on ja ma ? Z reszta nie wazne.
Siedzieliśmy w ciszy. Nagle z sali wyszla mama Owocka, chwilke, czemu ona płacze?
- Pojde zapytac co... - przerwałam Zaynowi.
- Nie, ja pojde pani Anna chyba cie nie lubi - odparłam.
- Dzień dobry pani, coś się stało ? - spytałam podchodzac do kobiety.
- Wszystko w parzadku, ale Zuzia, ona jest w spiaczce to moze potrwać nawet miesiac - zalała się łzami.
- o boze.. To nie.. Ona z tego wyjdzie, musi... - w oczach miałam łzy. Osunełam się na podłoge.


*oczami Niall'a*

- Julka, kochanie, ocknij się, prosze - Wołałem.
- Co się stało ? - spytała otwierajac oczy i pocierajac głowe. Zapewne spadajc na ziemie uderzyla się.
- rozmawiałaś z Mama Zuzy i zemdlałaś - odrzekłem przytulajac ja.
- Ahh tak, ona, powiedziała, że..że Zuza jest w śpiączce i to może potrwać nawet miesiąc - zaczeła płakać. Przytuliłem ją i zapewniłem że bedzie w porzadku. Zayn siedział cicho oszołomiony sytuacja. Po chwili dotarły do niego słowa Julki i zaniosl się placzem. Boże, dlaczego to zawsze spotyka nas, nasza rodzine, przyjaciół ? Również się rozpłakałem. Po chwili kazdy znas się uspokoił. Zdaliśmy sobie sprawe że to nic nie da.
Z konca korytarza usłyszałem głos chłopaków.. I Simona. O nie, tylko nie to. Mamy przerąbane - pomyślałem. Jednak on wcale się na nas nie gniewał. Porozmawiał z Zaynem. Po tej rozmowie Mulat poczuł się lepiej. A nam zakazono mówić o Zuzannie. Dla fanów i prasy jesteśmy tutaj bo "Zayn zwichnął noge". Jak usłyszeliśmy tak zrobiliśmy. Dostaliśmy także 3 tygodnie wolnego.
Przez całe 3 tygodnie Mulat przesiadywał w szpitalu. Codziennie przynosił ze soba jedna czerwona roze. Całymi dniami będac przy łożku Zuzi rozmawiał z nią. Wciaż była w śpiaczce ale on opowiadał jej co zdarzyło się w ciagu minionego dnia i zapewniał, że zawsze bedzie ja kochał i nigdy nie opuści...

________________________

No to jest 9 ^^
Na razie Wiekszość toczy się w szpitalu i pewnie was to nudzi, ale zapewnial, że 10 bedze ostatnim rozgrywanym w szpitalu. :)
Baaardzo was przepraszam za bledy, na pewno jest ich masa, bo pisalam na telefonie, ale mysle ze nie sprawi wam to problemu z czytaniem :)
No to tyle.
5 komentarzy = nowy rozdział 

#IhopeYouLikeIt ;)


PS. Widzicie ten link nizej ? Tak ? To kliknijcie, nie pożałujecie :)




wtorek, 31 lipca 2012

Chapter 8

- Musze Ci cos powiedziec, Zuzanna, Ona... - niedokonczyl, bo z sali wybiegla jego zona.
Zawolala go do srodka. Nie wiedzialem o co chodzi. A co jesli.. Nie ! nie moge nawet dopuszczac do  siebie takiej mysli ! Kiedy jej rodzice opuscili sale poprosili mnie aby tam wszedl. Ucieszylem sie. Czulem jakbym nie widzial jej od wiekow. Nareszcie ! Nareszcie moge zobaczyc ukochana ! Wchodzac poczulem zapach.. zapach szpitala. Nie umiem go inaczej okreslic. To jest charakterystyczna rzecz, kazdy pachnie tak samo. Szedlem, nigdzie jej nie widzialem. Az w koncu pod oknem zobaczylem dziewczyne z niebieska bransoletka - ten kawalek muliny kupiony na bazarze jest dowodem przyjazni. Dostala ja od Julki, Ona ma taka sama.
Spoczalem na bialym szpitalnym krzesle. Zuza byla nieprzytomna. Chwytajac ja za reke rozpoczalem swoj monolog.

" Kocham cie. Tak strasznie sie boje. To moja wina, gdyby nie ja, nie byloby dzisiaj nas tutaj... Siedzielibysmy w moim domu, tak kupilem dom, chce w nim z Toba zamieszkac, miec dzieci... "

Lza splynela mi po policzku. Musnalem jej usta tak jakby byla z porcelany. Boje sie, boje sie ze cos pojdzie nie tak. Juz jest wystarczajaco zle, a to dopiero poczatek...

Wyszlem z sali. Uslyszalem urywek rozmowy z lekarzem.

" Jej stan sie pogorszyl, potrzebna bedzie operacja.." 

Po tych slowach ogarnela mnie zlosc. Jak moglem do czegos takiego dpouscic ? Powinienem ja pilnowac ! Uspokoilem sie nieco i powiedzialem chlopca aby pojechali do domu. Po wielu prosbach i zapewannianiu, ze zadzwonie, jak cos bedzie dzialo. Opuscili szpital. Usiadlem na pod sciana. Trwalem w jednej pozycji przez dluzszy czas, zdretwaily mi nogi. Postanowilem jej rozprostowac. Opuscilem budynek. Usiadlem na schodach i odpalilem szluga < w sensie papierosa, nie myslcie sobie !! :D >. Zaciagajac sie dymem poczulem ulge. Papierosy nie sa dla mnie nalogiem. Nie potrzebuje ich tak jak inni. Wydaje mi sie ze sa pewnym sposobem ucieczki. Odpalajac jednego czuje jakby caly swiat znikal, wszystki problemy. W tej chwili wlasnie tak sie czulem. Nagle ktos na mnie wpadl i ztoczylem sie na ziemie.
- Co za niedołęga ! - wakrnalem. Z buzi wypadl mi papieros.
- Ojejku, bardzo cie przepraszam - powidziala zaplakana blondynka - Tak mi przykro nic ci sie nie stalo ? 
- Spokojnie, jest okey - Usmiechanalem sie - czemu taka dziewczyna jak ty placze w pada na innych ludzi ?
- Znaczy jaka ? - rzucila mi podejrzliwe spojrzenie.
- Taka..taka ladna - Zayn, sam jestes niedołęga ! Zuza lezy w szpitalu a ty flirtujesz z jakas laska ! - skarcilem sie w myslach. Niepotrzebnie to powiedzialem. Zarumienila sie.  
- Mój chłopak.. On... - jąkała się - jest ciezko chory - w jej oczach nie było widac już zakłopotania. Teraz pojawił się tam smutek i gorzkie łzy. Chciałem ja przytulić ale się opamietałem. Nienawidze gdy kobiety płacza. 
- Spokojnie, przestań płakać - pocieszałem ją - moja.. moja dziewczyna też jest w ciezkim stanie. Musimy się jakoś trzymać. Zróbmy to dla nich! - powiedziałem optymistycznie. Od razu poczula się troszke lepiej. 
- Masz racje, dziekuje - cmoknęła mnie w policzek i wbiegła do budynku. Zamurowało mnie. Nie spodziewałem się tego. Kiedy oprzytomniałem krzyknąłem za nia. Chciałem się chociaż dowiedzieć jak ma na imię, ale tajemnicza dziewczyna zniknęła. 
No cóż - pomyślałem - innym razem . I wróciłem do środka. Z daleka usłyszałem szloch. PodbiegŁem bliżej. Zobaczyłem panią Annę. Była cała zapłakana. Jej mąż ja pocieszał Zapytałem o co chodzi. Dowiedziałem się że operacje, o której wspominał lekarz szpital nie rekomenduje. 
Co ? Czy im się kurwa w głowach poprzewracało ? Jakie kurwa nie rekomenduje ? - Krzyczałem w myślach. Zdenerwowany chciałem wyciagnąć fajke, ale zorietowałem się że to nie na miejscu. 
- Jak droga jest ta operacja? 
- To bardzo dużo, nie stać nas - odparł zdenerwowany, ze łzami w oczach człowiek - bez tego nasza córka może umrzeć !
- Ja zapłace za zabieg !
- Co ? Dziecko, wiesz ile to pieniędzy ? 
- To nie ma znaczenia, kocham Zuzannę, zrobie to chociażbym miał potem spać w kartonie ! - krzyknąłem. Wcale nie żartowałem - Dla niej zrobie wszystko ! Ona jest najważniejszą osobą w moim życiu ! - w moich oczach pojawiły się łzy.  
- A jednak pozwoliłeś jej iść nad tą rzeke ! - warknęła kobieta. 
- Aniu, to było nie na miejscu - mąż ja uspokajał.
- Ja.. przepraszam, macie racje, to moja wina - osunąłem się na podłoge. Łzy spływały na wymięte ubrania. Nawet nie zorientowałem się kiedy zasnąłem. Obudził mnie jakiś chłopak. Jego twarz prawie przylegała do mojej, po niebieskich oczach zorientowałem się że to Niall. Momentalnie się odsunąłem i wrzasnąłem na niego.
- Stary, co ty odwalasz ?! Chcesz żebym na zawał zszedł ? - Spojrzałem na zegarek. Było po 10 ! Jak mogłem tak długo spać i to jeszcze na niewygodnym krześle? 
- Spokojnie, po prostu wyglądałeś tak słodko że Julka kazała mi cie obudzic bo powiedziała że się jeszcze zakocha, a ja nie chcę ryzykować - blondynek puścił mi oczko. 
- Niall nie wydurniaj się ! Sam powiedziałeś że wygląda słodko - podkreśliła to słowo -  i fajnie byłoby zrobić mu zdjęcie i dać na twittera ! - Julka uderzyła go w ramie na co on zrobił mine zbitego psiaka a w przeprosinach otrzymał buziaka. 
- Ejj, gołąbeczki, wiecie co z Zuzanną ? - przerwałem im.
- w nocy przeszła jakąś operacje.
- Co ? Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział ? - obużyłem się.
- Jej rodzice mówili że potrzeba ci snu więc cie nie budzili. 
- Ehh - westchnąłem - A gdzie ona teraz jest ? 
- Na sali, nikt nie może tak wejść - odparła smutno brunetka. 
- Niall, powiadmiłeś może chłopców ? Będą na mnie źli... - zatrzymałem się - przepraszam, nie jestem w nastroju, pójde coś zjeść - ruszylem w strone bufetu. 
- Czekaj, pójde z Tobą ! - krzyknęła Julka. 
- Nie dziekuje, poradze sobie - machnąłem ręką nie oglądajac się.  
Założyłem na głowe kaptur aby nikt mnie nie poznał. Chociaż teraz było to niemozliwe, wygladałem okropnie ! Znalazlem stolik w samym koncu. Nie chcialem aby ktos widział mnie w takim stanie. W oczach miałem łzy. Zaczalem rozmyslac kto mogl jej to zrobic. A co jeśli to moje fanki, one są zdolne do wszystkiego ! Po tym jak napadły na Eleaonr - dziewczyne Louisa coraz bardziej się ich boje. Nagle usłyszałem znajomą muzyke, dobiegala z mojego telefonu. O co chodzi ? - pomyslalem. *Blondynek dzwoni* - taki napis ukazal się na wyswietlaczu. Odebrałem. 
- Zayn ! Szybko ! Chodź tu ! - krzyczał. 
*Pik, pik* koniec rozmowy. Nie zdażyłem niczego powiedziec. Wstałem i wybiegłem natychmiast z bufetu. 

__________________________________

No to mamy 8 ^.^  Nie mogłam go przepisać ale jest :D 
Bledy sa. Pisalam na telefonie + nie mam juz sily poprawiac :c
Im so sorry, bardzo dawno nic cie dodawalam. myslalam nad zawieszeniem bloga ale tak sie nie stanie. Chwala mi ze znow mam chceci do pisania i Julce, ktora ciagle na mnie krzyczala i mi grozila :D 
Kocham Cie BSF <3 Pamietaj moj blog jest dedykowany Tobie < 33
Wiec 5 komentarzy = nowy rozdzial :) 
#IhopeYouLikeIt *_*