- Zuzka ! Chodź tu szybko ! - usłyszałam krzyk siostry dobiegający z salonu.
- Coo.. Pali się czy co ? - powiedziałam wchodząc do pokoju.
-Można tak powiedzieć - zaśmiała się - Musimy wyjechać z Polski, przeprowadzamy się do rodziców do Londynu. - oznajmiła Marry prawie skacząc przy tym z radości. Mnie jednak nie cieszyła ta wiadomość.
- CO ? Mam teraz wyjechać, zostawić przyjaciół i zerwać te wszystkie więzi, które z trudem udało mi się nawiązać ? NIE ! Nie ruszam się stąd ! Jak chcesz to jedź, proszę bardzo, ale ja tu zostaję ! Nie zostawię Charlotte ! - krzyczałam. Kocham to miejsce. Tak trudno było znaleźć oparcie w ludziach po tym jak moja najlepsza przyjaciółka, Natalie wyjechała, a teraz sama muszę opuścić rodzinne miasteczko ? Nie chcę tego, po prostu nie chcę. Mam dopiero 17 lat, a tak dużo już w życiu przeszłam. Wiem, jak trudno zdobyć kolegów w nowym miejscu.
- Słuchaj, wiem że jest Ci ciężko, ale musisz ze mną jechać, mama zarezerwowała nam już bilety, nasz wylot jest jutro o 15. Tam łatwiej będzie Ci zapomnieć o Max'ie - po tych słowach wszystkie wspomnienia wróciły, nasz wspólne wypady do kina, pierwszy pocałunek... i to jak mnie potraktował.
- Ahh, chyba masz rację,nie mogę ciągle żyć przeszłością i myśleć o nim - odrzekłam.
Co Cherry powie na mój wyjazd ? Na pewno nie będzie zadowolona, jest moją przyjaciółką, mam nadzieję, że zrozumie.
- To... ja pójdę pożegnać się z Cher. Nie wrócę późno. Cześć ! - wzięłam swoją bejsbolówkę i wyszłam. Do jej domu miałam jakieś 10 min. Droga zdawała się dłużyć. Po parunastu minutach byłam na miejscu. Weszłam bez pukania.
- Dzień doby, Pani - uśmiechnęłam się, a miła kobieta odwzajemniła uśmiech. zanim cokolwiek powiedziałam wskazała na schody. Pobiegłam na górę i ponownie nie pukając wtargnęłam do pokoju Charlotte, Nie zdążyłam niczego powiedzieć, gdyż zaniemówiłam na widok mojej przyjaciółki obściskującej się z moim byłym chłopakiem !Wtedy zrozumiałam dwie rzeczy : Nadal kocham Max'a i nienawidzę Cher. Ja nie zrobiłabym jej czegoś takiego ! Z jej ust wydobyło się nieme "przepraszam" .
- JEBCIE SIĘ ! - krzyknęłam i wybiegłam z domu. Nie mogłam powstrzymać już fali łez napływającej do moich oczu i pozwoliłam im swobodnie płynąć i rozmazać mój makijaż. Zatrzymałam się przy ławce w parku. Usiadłam na niej, podkuliłam nogi i siedziałam zalewając się łzami. trwałąm w takiej pozycji aż poczułam wibracje mojego telefonu. Podniosłam się do pozycji siedzącej i zobaczyłam na ekranie, że mam 60 nieodebranych połączeń. Wcześniej tego nie zauważyłam. Oczywiście wszystkie były od Max'a i Charlotte. Nagle znów ktoś próbował się ze mną skontaktować. To była Marry. Odebrałam udając,że wszystko jest w porządku.
- Halo ? Zuzia ! Gdzie ty się podziewasz ? - pytała zaniepokojona siostra.
- Spokojnie, jestem u Cher, zaraz będę, już wychodzę - skłamałam i rozłączyłam się.
Wróciłam do domu. wbiegłam do swojego pokoju.
- Sue ! Spakuj się ! - krzyczała z dołu Marry.
nie odpowiedziałam, byłam zbyt zmęczona. Poszłam w stronę łazienki, a po 15 minutach leżałam już na swoim łóżku wkładając w uszy słuchawki, aby zasnąć i przy kojących dźwiękach dobiegających z mojego mp3 pogrążyć się we śnie i udać się do własnego świata. Świata, w którym wszystko zależy wyłącznie ode mnie, i w którym jestem szczęśliwa.
*Rano*
Wstałam z niechęcią. Była godzina 9:47 kiedy wyszłam z łazienki w ubraniach i z lekkim make-up'em. spakowałam torbę i zeszłam na śniadanie. Zjadłam swoją porcję jajecznicy, odstawiłam talerz do zmywarki. Postanowiłam iść oddać książki do biblioteki, w końcu dzisiaj wyjeżdżam. Mam tam około 5 minut drogi. Ubrana w Niebieską sukienkę w kwiatowe wzory i czarne buty na koturnie wkroczyłam do budynku trzymając pod pachą lektury.
- Oooo ! Zuzanna ! Jak miło Cię widzieć ! - powiedziała Ann widząc mnie w drzwiach.
- Mi Ciebie również! - uśmiechnęłam się - Przyszłam oddać książki - dopowiedziałam.
- Zdążyłaś już je wszystkie przeczytać ? - zdziwiła się bibliotekarka.
-Nie, po prostu muszę wyjechać, dlatego chciałam je oddać. Gdybym jeszcze miała czas to z pewnością bym je przeczytała do końca, ale wyjeżdżam dzisiaj po południu.
-Ahh, szkoda, dobrze, daj książki - wystawiła rękę - A na długo wyjeżdżasz ?
-Nie wiem.. - odparłam - Teraz, kiedy mnie nie będzie zanudzisz się tutaj na śmierć - zaśmiałam się.
- Haha, z pewnością - powiedziała Ann. Rozmowa dłużyła się. Nagle spojrzałam na zegarek .. była 13:34 !
- Przepraszam ja muszę już lecieć, za niedługo mam wylot - pomachałam i nawet nie czekając na odpowiedź wybiegłam. Po chwili znalazłam się w domu.
- No nareszcie gdzie Ty byłaś ? - pytała siostra.
- Nieważne. Chodź, zamówimy taksówkę, na lotnisko mamy sporo drogi. - sięgnęłam po telefon i wybrałam numer. po 10 minutach samochód stał pod naszym domem. Kiedy dotarłyśmy na miejsce szybkim krokiem ruszyłyśmy w stronę odprawy. Nie trwało to długo, a już po zaledwie 40 minutach siedziałyśmy w samolocie. Dwie i pół godziny lotu, czyli dwie i pół godziny rozmyślania o wydarzeniach z wczorajszego dnia oraz dwie i pół godziny słuchania mojego ulubionego zespołu - One Direction.
_______________________________________________
O boże ! hahah spieprzyłam końcówkę no ale nic :D
Przepraszam że dodaję dopiero teraz ale wczoraj nie miałam czasu :(
Mam nadzieję że się spodoba :) Zostawcie jakiś komentarz :)
Może tak - 2 komentarze = nowy rozdział :)
A no i z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy :)
#IhopeYouLikeIt :) Xx
- Zdążyłaś już je wszystkie przeczytać ? - zdziwiła się bibliotekarka.
-Nie, po prostu muszę wyjechać, dlatego chciałam je oddać. Gdybym jeszcze miała czas to z pewnością bym je przeczytała do końca, ale wyjeżdżam dzisiaj po południu.
-Ahh, szkoda, dobrze, daj książki - wystawiła rękę - A na długo wyjeżdżasz ?
-Nie wiem.. - odparłam - Teraz, kiedy mnie nie będzie zanudzisz się tutaj na śmierć - zaśmiałam się.
- Haha, z pewnością - powiedziała Ann. Rozmowa dłużyła się. Nagle spojrzałam na zegarek .. była 13:34 !
- Przepraszam ja muszę już lecieć, za niedługo mam wylot - pomachałam i nawet nie czekając na odpowiedź wybiegłam. Po chwili znalazłam się w domu.
- No nareszcie gdzie Ty byłaś ? - pytała siostra.
- Nieważne. Chodź, zamówimy taksówkę, na lotnisko mamy sporo drogi. - sięgnęłam po telefon i wybrałam numer. po 10 minutach samochód stał pod naszym domem. Kiedy dotarłyśmy na miejsce szybkim krokiem ruszyłyśmy w stronę odprawy. Nie trwało to długo, a już po zaledwie 40 minutach siedziałyśmy w samolocie. Dwie i pół godziny lotu, czyli dwie i pół godziny rozmyślania o wydarzeniach z wczorajszego dnia oraz dwie i pół godziny słuchania mojego ulubionego zespołu - One Direction.
_______________________________________________
O boże ! hahah spieprzyłam końcówkę no ale nic :D
Przepraszam że dodaję dopiero teraz ale wczoraj nie miałam czasu :(
Mam nadzieję że się spodoba :) Zostawcie jakiś komentarz :)
Może tak - 2 komentarze = nowy rozdział :)
A no i z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy :)
#IhopeYouLikeIt :) Xx
AWW !
OdpowiedzUsuńTo jest najlepsze coś co czytałam !
To jest świetne !
A jak zostawię 2 komentarze to będzie nowy ?!
OKEY !
omg ;D
hahaha "coś", dzięki :D Nie :D Liczą się 2 od różnych osób i mój komentarz też się nie liczy :D
Usuńkuźwa.
Usuńhahaha :D
Usuńfajnie :D masz talent do pisania
OdpowiedzUsuńNaprawdę ? Dziękuję < 33
Usuń