sobota, 4 sierpnia 2012

9 Chapter


*Oczami Julki*

Poszłam do automatu po goraca czekolade. Gdy wrocilam Niall byl caly zapłakany trząsł się ze strachu. Podbiegłam do niego o mało nie wylewajac napojow i natychmiast przytulilam. Na pytanie co się stalo nie odpowiedzial. Wtulil się we mnie i rozpłakal jeszcze bardziej. Momentalnie ja także się rozkleiłam. Nie wiem dlaczego. Nie ma pojecia co się dzieje a rycze tak samo jak mój chlopak. No ale coz, już tam mam. Po kilki minutach się uspokoił. I Zapytał mnie dlaczego placze. Serio?! Czy on sobie zarty robi? Ja przychodze on beczy, nie chcę nic powiedziec a gdy mnie też ponosi i również zanosze się lazmi pyta co jest.

- Ty się pytasz ? - powiedziałam z sarkazmem - To raczej ja powinnam prosić o wyjaśnienia ! Czemu beczałes jak male dziecko ? Co się stało ? - usiadłam mu na kolanach. Przytulił mnie.
- Bo..bo był tu lekarz, zawołał rodziców Zuzy - przerwał. Wział gleboki oddech i kontynuowal - wygladalo to tak, jakby cos się stało. Julka, ja czuje że to nasza wina, gdyby nie my to ona nie pokłócilaby się z mama i nie poszła nad ta rzeke - w oczach miał łzy. Tak strasznie płakał. To byl przykry widok. Mój facet placze a ja nie wiem jak go pocieszyc.
- Słuchaj, ona z tego wyjdzie. Jest silna. Ma wspaniałych przyjaciół, chłopaka... Tam, na gorze nie ma dla niej na razie miejsca. Wszystko bedzie w porzadku. Zobaczysz. Tylko przestań płakać - pocałowałam go.
- Tylko już nie płacz kochanie -  Przyciagnelam go do siebie i bardzo mocno przytuliłam.
- Emm...Julka ? Możesz mnie puścić ? Miażdzysz mi żebra - wymamrotał. Ocknełam się. Byłam zbyt pochłonienta jego ciałem idealnie przylegajacym do mojego. Odsunełam się kilka milimetrów. Oboje zaśmialiśmy się. Siedzieliśmy jeszcze chwile "mizaijac się" jak mawia Zuza. Nagle przed nami stanal zdyszany Zayn. Między ciezkie wdechy i wydechy wepchnał jakieś bezsensowne słowa ktorych nikt nie byl w stanie rozszyfrowac.
- Malik ! - warknełam - Siadaj ! I przestań dyszeć ! Nie rozumiemy cie.
Osunął się na krzesło obok i po chwili przemowil poprawie złożonymi i zrozumialnym zdaniami.
- Niall dzwonił... Co z Zuza ?
- Nialler spanikował, narazie nic nie wiemy - westchełam - Jej rodzice są w srodku.
- Przepraszam, nie powiniem tak reagować. Ona jest dla nas wszystkich taka ważna. Ja.. ja myslalem że cos się dzieje i dlatego zdzwonilem. Przepraszam - Blondyn posmutniał.
- Nic się nie stało, rozumiem cie. Biegnac tu potracilem wszystkich możliwych ludzi na korytarzu - odparł Mulat saczac moja "goraca czekolade", była już zimna. Zaraz, skad on ja ma ? Z reszta nie wazne.
Siedzieliśmy w ciszy. Nagle z sali wyszla mama Owocka, chwilke, czemu ona płacze?
- Pojde zapytac co... - przerwałam Zaynowi.
- Nie, ja pojde pani Anna chyba cie nie lubi - odparłam.
- Dzień dobry pani, coś się stało ? - spytałam podchodzac do kobiety.
- Wszystko w parzadku, ale Zuzia, ona jest w spiaczce to moze potrwać nawet miesiac - zalała się łzami.
- o boze.. To nie.. Ona z tego wyjdzie, musi... - w oczach miałam łzy. Osunełam się na podłoge.


*oczami Niall'a*

- Julka, kochanie, ocknij się, prosze - Wołałem.
- Co się stało ? - spytała otwierajac oczy i pocierajac głowe. Zapewne spadajc na ziemie uderzyla się.
- rozmawiałaś z Mama Zuzy i zemdlałaś - odrzekłem przytulajac ja.
- Ahh tak, ona, powiedziała, że..że Zuza jest w śpiączce i to może potrwać nawet miesiąc - zaczeła płakać. Przytuliłem ją i zapewniłem że bedzie w porzadku. Zayn siedział cicho oszołomiony sytuacja. Po chwili dotarły do niego słowa Julki i zaniosl się placzem. Boże, dlaczego to zawsze spotyka nas, nasza rodzine, przyjaciół ? Również się rozpłakałem. Po chwili kazdy znas się uspokoił. Zdaliśmy sobie sprawe że to nic nie da.
Z konca korytarza usłyszałem głos chłopaków.. I Simona. O nie, tylko nie to. Mamy przerąbane - pomyślałem. Jednak on wcale się na nas nie gniewał. Porozmawiał z Zaynem. Po tej rozmowie Mulat poczuł się lepiej. A nam zakazono mówić o Zuzannie. Dla fanów i prasy jesteśmy tutaj bo "Zayn zwichnął noge". Jak usłyszeliśmy tak zrobiliśmy. Dostaliśmy także 3 tygodnie wolnego.
Przez całe 3 tygodnie Mulat przesiadywał w szpitalu. Codziennie przynosił ze soba jedna czerwona roze. Całymi dniami będac przy łożku Zuzi rozmawiał z nią. Wciaż była w śpiaczce ale on opowiadał jej co zdarzyło się w ciagu minionego dnia i zapewniał, że zawsze bedzie ja kochał i nigdy nie opuści...

________________________

No to jest 9 ^^
Na razie Wiekszość toczy się w szpitalu i pewnie was to nudzi, ale zapewnial, że 10 bedze ostatnim rozgrywanym w szpitalu. :)
Baaardzo was przepraszam za bledy, na pewno jest ich masa, bo pisalam na telefonie, ale mysle ze nie sprawi wam to problemu z czytaniem :)
No to tyle.
5 komentarzy = nowy rozdział 

#IhopeYouLikeIt ;)


PS. Widzicie ten link nizej ? Tak ? To kliknijcie, nie pożałujecie :)




5 komentarzy:

  1. AAA !
    JEJCIUU
    KOCHAM CIĘ WIESZ ?!
    JEEEJ ♥
    Jakie to jest piękne, ty jesteś genialna !
    Piszesz to tak świetnie .. mówili, że nie ma nic idealnego na świecie .. a jednak jest i to jest twój blog i twoje opooo ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętasz Agnes ? Tą co robiła mi trailer na 50 i pisała z Tobą na moim fejsie ? Ona też uważa, że to jest super ( chociaż nie lubi 1D !! ) ale ona jest leniem i nie chce zakładać sobie konta na Google. więc 'teoretycznie' masz też od niej komentarz :> xx

    OdpowiedzUsuń
  3. hej, od jakiegoś czasu prowadzę bloga z opowiadaniem:
    closedindreams.blogspot.com
    bardzo liczy się dla mnie zdanie innych, więc czy mogłabyś zajrzeć i wyrazić swoją opinię,
    możesz być pewna, że odwdzięczę się tym samym :)

    OdpowiedzUsuń
  4. you're really good at writing this blog. success in subsequent chapters, and I apologize that I have to add a comment for Julia / Anbarin :)

    OdpowiedzUsuń